Sygnatariusze listu otwartego do prezydenta wyrażają zaniepokojenie obecną sytuacją polityczną; piszą o "ideowym nawrocie do czasów sprzed 1989 r.". Prezydentowi zarzucają umacnianie tego systemu. Podkreślają m.in., że obóz rządzący wysługuje się ugrupowaniami, "których program i praktyka niebezpiecznie zbliża się do faszyzmu", a historia "na wzór bolszewicki" staje się elementem propagandy.

Pan prezydent szanuje zdanie sygnatariuszy listu, tym bardziej, że są to osoby o pięknej karcie biograficznej, związanej z ich działalnością w demokratycznej opozycji. Z drugiej jednak strony ton tego pisma jest, delikatnie mówiąc, nader osobliwy - tak do treści listu odniósł się szef biura prasowego Kancelarii Prezydenta Marek Magierowski.

Podkreśla on, że autorzy listu w niewybrednych słowach atakują cały obóz rządzący, w tym głowę państwa, wysuwając oskarżenia o używanie +obelżywej+ retoryki, schlebianie ugrupowaniom +zbliżającym się do faszyzmu+ czy uprawianie +propagandy na wzór bolszewicki+.

Powstaje nieodparte wrażenie, iż nie jest to list skierowany do pana prezydenta, lecz raczej do własnego środowiska, w ramach dość szczególnej rywalizacji o to, kto wyrazi swoje opozycyjne poglądy w sposób bardziej brutalny i radykalny. Tym samym pan prezydent nie będzie odpowiadał na list, zawierający sformułowania tak daleko odbiegające od norm cywilizowanej debaty- poinformował PAP.

Sygnatariusze listu otwartego do prezydenta wyrażają zaniepokojenie obecną sytuacją polityczną oraz językiem używanym przez przedstawicieli formacji rządzącej, w tym prezydenta, w stosunku do - jak piszą - ludzi niepodzielających ich poglądów. Oceniają, że tak samo jak polski rząd, na krytykę niedemokratycznych praktyk reagowali "komunistyczni władcy".

Pisząc o "ideowym nawrocie do czasów sprzed 1989 r."; wymieniają m.in.: zablokowanie prac TK, atak na niezawisłość sędziowską, ręczne sterowanie prokuraturą, czystki w radiu i TV, obsadzanie stanowisk państwowych ludźmi, "których jedyną cechą jest podległość partyjnemu bossowi". "Miała być IV Rzeczpospolita, jest PRL-bis" - czytamy w liście.

Prezydentowi zarzucają umacnianie tego systemu w wystąpieniach i w "praktyce żyrowania decyzji obozu rządzącego". Podkreślają, że obóz rządzący wysługuje się ugrupowaniami, "których program i praktyka niebezpiecznie zbliża się do faszyzmu". "Polityka historyczna, którą nachalnie lansuje rządowa propaganda, sprawia, że na wzór bolszewicki, historia staje się elementem propagandy, pełną uproszczeń i zakłamań, miast być miejscem rzeczowych sporów, refleksji i zadumy" - czytamy w liście.

Podkreślają, że w PRL-u byli inwigilowani, aresztowani, skazywani na więzienie, czemu towarzyszyła "propaganda kłamstwa". "Jednak wówczas mieliśmy świadomość, że czyni to władza niemająca demokratycznego mandatu, której siła bierze się z obcego nadania. Dziś kłamie władza, która uzyskała mandat w wolnych wyborach" - piszą b. działacze opozycji demokratycznej. Uważają, że Polska potrzebuje osłabienia napięć, wzajemnego zaufania, współpracy ponad podziałami politycznymi i światopoglądowymi.

"Zwracamy się do Pana, jako reprezentanta godności naszej ojczyzny. Chcemy wierzyć, że znajdzie Pan w sobie siłę i stanie Pan ponad podziałami politycznymi, że podejmie Pan działania, które sporom politycznym przywróci cywilizowane ramy. Tego wymaga polska racja stanu" - czytamy w liście.

Pod listem otwartym do prezydenta podpisali się: Konrad Bieliński, Jerzy Borowczak, Jan Ciesielski, Józef Duriasz, Halina Flis-Kuczyńska, Władysław Frasyniuk, Stanisław Handzik, Ewa Hałuszko, Stanisław Huskowski, Zbigniew Janas, Tadeusz Jedynak, Jan Kofman, Henryka Krzywonos-Strycharska, Waldemar Kuczyński, Bogdan Lis, Jan Lityński, Krzysztof Łoziński, Andrzej Milczanowski, Ewa Milewicz, Piotr Niemczyk, Stefan Niesiołowski, Edward Nowak, Janusz Onyszkiewicz, Wojciech Onyszkiewicz, Józef Pinior, Krzysztof Pusz, Jan Rulewski, Ernest Skalski, Grażyna Staniszewska, Barbara Toruńczyk, Henryk Wujec, Ludwika Wujec.

CZĘŚĆ KOR-OWCÓW ODCINA SIĘ OD PREZYDENTA I BOJKOTUJE OBCHODY ROCZNICY W PAŁACU PREZYDENCKIM>>>