Marek Opioła powiedział we wtorek PAP, że z okoliczności, które znane są do tej pory, wynika, iż oprócz ofiar spowodowanych samych wjazdem na teren kiermaszu bożonarodzeniowego w Berlinie, zdarzenie jest bardzo tragiczne także dla naszego obywatela i jego rodziny oraz bliskich.

Dziwi go, dlaczego nie wzbudziło alarmu niemieckich służb to, że samochód, który wykorzystano do zamachu znalazł się w dzielnicy zamieszkiwanej wyłącznie przez uchodźców muzułmańskich - Pakistańczyków i Afgańczyków. Dlaczego takie dzielnice nie są monitorowane, dlaczego ten samochód w ogóle tam się znalazł i nie został skierowany w inne miejsce - pytał poseł.

Od dawna wiemy, że państwo islamskie w instrukcjach dla tego rodzaju zamachowców terrorystycznych wskazuje użycie takiego sprzętu – czyli ciężarówki - zaznaczył. Przypomniał, że według tego schematu odbył się zamach w Nicei, we Francji udaremniono tez kilka przypadków przygotowywania takich ataków.

Opioła jest też zaskoczony, dlaczego taka impreza, jak targi świąteczne – jedne z największych w Berlinie - nie były zabezpieczane przez policję. Gdyby nie przypadkowa osoba, która ścigała kierowcę, który uciekł z ciężarówki, prawdopodobnie nie zostałby on złapany. Gdzie była niemiecka policja, to kluczowe pytanie, bo być może nie doszłoby do tej tragedii? - pytał

W poniedziałek wieczorem ciężarówka na polskich numerach rejestracyjnych wjechała w tłum ludzi na terenie jarmarku świątecznego w okolicach dworca ZOO w Berlinie. Według ostatniego bilansu zginęło co najmniej 12 osób, a 48 zostało rannych, w tym część ciężko. Policja aresztowała mężczyznę podejrzanego o kierowanie pojazdem. W aucie znaleziono też ciało polskiego kierowcy.