Za naruszenie dóbr osobistych Pomaska żąda od Kołakowskiej przeprosin oraz wpłaty 10 tys. zł na kampanię HejtStop, której celem jest walka z mową nienawiści m.in. w internecie.

W poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Gdańsku zaplanowano pierwszą rozprawę w tym procesie. Sąd zdecydował jednak o odroczeniu sprawy; termin ma dopiero zostać wyznaczony. Jak poinformowała sędzia Maria Kliszcz, powodem odroczenia była nieobecność pełnomocnika Kołakowskiej oraz duże zainteresowanie sprawą ze strony mediów i publiczności, a – co za tym idzie - konieczność zorganizowania większej sali rozpraw.

Na kilka dni przed rozprawą radna za pośrednictwem mediów społecznościowych, zaapelowała do swoich znajomych i zwolenników o udział w rozprawie i w poniedziałek w sądzie zjawiło się kilkadziesiąt wspierających ją osób. Gdy Pomaska opuszczała salę rozpraw grupa ta wznosiła okrzyki: "Na łyso!". Zbierano też podpisy pod apelem do marszałka Sejmu o finansowe ukaranie posłów, w tym Pomaskiej, za blokowanie sejmowej mównicy w czasie obrad izby niższej.

Wpis "Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso" Kołakowskiej pojawił się w maju ub.r. na jednym z portali społecznościowych jako komentarz do zdjęcia przedstawiającego posłankę Pomaską, drącą kartkę z treścią projektu uchwały ws. obrony suwerenności Rzeczypospolitej i praw jej obywateli. Podczas debaty sejmowej Pomaska oceniła, że przygotowany przez PiS tekst jest kompromitujący i Sejm nie może go przyjąć. - Mam nadzieję, że ta uchwała skończy w ten sposób  - powiedziała, drąc kartkę.

Tuż po tym jak Kołakowska zamieściła swój wpis, przedstawiciele Platformy zawiadomili prokuraturę, że radna PiS mogła popełnić przestępstwo polegające na publicznym nawoływaniu do naruszenia nietykalności cielesnej posłanki Pomaskiej - funkcjonariusza publicznego.

Śledczy z Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście, którzy badali sprawę, pod koniec ub.r. umorzyli postępowanie uznając, że nie doszło do publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa polegającego w tym przypadku na "zastosowaniu przemocy w postaci naruszenia nietykalności cielesnej pokrzywdzonej z powodu jej przynależności politycznej".

"Przyjęto - głównie na podstawie zeznań świadka (radnej PiS - PAP), że intencją zamieszczenia takiego wpisu było wyrażenie dezaprobaty w odniesieniu do formy i treści wystąpienia sejmowego w oderwaniu od przynależności politycznej i w ramach prawa do wyrażania własnego poglądu" - wyjaśniała decyzję śledczych rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Tatiana Paszkiewicz. Na początku roku Pomaska złożyła zażalenie na decyzję o umorzeniu sprawy. Terminu posiedzenia sądu w tej sprawie jeszcze nie wyznaczono.

Przed poniedziałkową rozprawą Pomaska oceniła wpis Kołakowskiej jako "niedopuszczalną formę krytyki i agresji, zwłaszcza ze strony osoby publicznej". Podkreśliła, że po ukazaniu się wpisu spotkała się z licznymi "nawoływaniami do nienawiści wobec niej oraz jej rodziny". - Myślę, że te dzisiejsze wydarzenia przed sądem w Gdańsku, potwierdzają, że ten pozew jest uzasadniony – powiedziała PAP Pomaska.

- Po tym, jak pani Pomaska podarła projekt uchwały o suwerenności państwa polskiego, wpisała się tym samym w korowód wszystkich targowiczan. Bardzo niedobrze byłoby, gdyby ludzie tacy, jak ja – zaangażowani przez tyle lat w walkę o Polskę - milczeli w takiej sytuacji i nie mieli odwagi wartościować jej zachowania w sposób bardzo jednoznaczny – powiedziała PAP radna.

Dodała, że w swoim wpisie "nawiązywała do symbolu zdrady i zaprzaństwa, który mówi o tym, jak traktowano (...) kobiety, które gardziły Polską". - I to nie tylko w czasie wojny, po wojnie podziemie antykomunistyczne także goliło kobiety, które miały zbyt zażyłe stosunki z komunistami  – powiedziała Kołakowska. - Ja nigdzie nie nawoływałam, aby ogolić panią Pomaską na łyso, tylko posługiwałam się symbolami – symbolem zdrady i symbolem pewnej oceny tego jej wystąpienia  – powiedziała PAP Kołakowska.