Projekt nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne, potocznie nazywany "Apteką dla aptekarza", przyznaje prawo prowadzenia aptek wyłącznie farmaceutom, ogranicza liczbę aptek posiadanych przez jeden podmiot i wprowadza kryterium liczby mieszkańców przypadających na aptekę. Wcześniej – 17 stycznia - komisja zdrowia pozytywnie zaopiniowała projekt dla komisji nadzwyczajnej ds. deregulacji. Jego przyjęcie rekomendowało wówczas ministerstwo zdrowia i samorząd aptekarski; przeciw były m.in. rodzinne sieci aptek, duże sieci aptekarskie i opozycja.

W środę wniosek o odrzucenie projektu w całości z sugestią skierowania go do prac w ministerstwie zdrowia i włączenia do trwających prac nad dużą nowelizacją prawa farmaceutycznego zgłosił Michał Cieślak (PiS).

Projekt wzbudza wiele kontrowersji w szerokim zakresie; głównie w obszarze skutków regulacji - wpływu i oddziaływania na rynek hurtowy i detaliczny leków - powiedział uzasadniając wniosek. Dodał, że tak głęboka zmiana i ingerencja w rynek z zakresu bezpieczeństwa zdrowia wymaga szczegółowej analizy i oceny wpływu regulacji, konsultacji międzyresortowych i społecznych. Wniosek zyskał poparcie większości.

Krytycznie o rozwiązaniu "apteka dla aptekarza" wypowiedział się w poniedziałek wicepremier, minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki. Rozmawialiśmy o tym na Komitecie Ekonomicznym Rady Ministrów i uzgodniliśmy, że apteka nie powinna być tylko dla farmaceuty, że owszem, farmaceuta powinien być w każdej aptece i to jest bardzo ważne, żeby tę fachowość utrzymać, bo apteka to jest coś więcej niż tylko sklep - mówił w TVN 24.

Pomysły przyznania prawa prowadzenia aptek wyłącznie farmaceutom, ograniczenia liczby aptek posiadanych przez jeden podmiot oraz wprowadzenia kryterium liczby mieszkańców przypadających na aptekę wywoływały w ostatnich tygodniach rozbieżne opinie, nawet wśród samych aptekarzy.

Reprezentująca Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET Zofia Ulz podkreśla, że gwarantem właściwej opieki nad pacjentem jest wykwalifikowany personel apteki, a nie jej właściciel. Marcin Nowacki ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców wskazywał, że projekt dotknie również te apteki, które już funkcjonują, ponieważ zezwolenie na prowadzenie apteki jest wydawane na konkretną lokalizację, a ta niekiedy jest zmieniana. Jego zdaniem, w efekcie nowych przepisów w ciągu kilku lat liczba aptek znacznie spadnie, a młodzi farmaceuci nie będą mogli zakładać nowych aptek.

Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Elżbieta Piotrowska-Rutkowska przekonywała, że celem projektu jest równomierne rozmieszczenie aptek i zapewnienie pacjentom lepszego dostępu do apteki.

Projekt przewiduje, że prawo do uzyskania zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej miałby: farmaceuta posiadający prawo wykonywania zawodu prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą oraz spółka jawna lub spółka partnerska, której przedmiotem działalności jest wyłącznie prowadzenie aptek i w której wspólnikami (partnerami) są wyłącznie farmaceuci posiadający prawo wykonywania zawodu. Wnioskodawcy uważają, że "wyłącznie farmaceuta może, jako właściciel apteki, zagwarantować, że podstawowy cel działania apteki zostanie należycie zrealizowany". Projekt ma nie dotyczyć 15 tys. już funkcjonujących aptek, nowe przepisy miałyby objąć nowe podmioty.