Zdaniem Dudy wspólne obchody zbliżającej się 37. rocznicy podpisania porozumień sierpniowych - "że będziemy wspólnie świętowali, że będzie spokój" - są niemożliwe. Jak ocenił, plany KOD i Obywateli RP na zorganizowanie 31 sierpnia wiecu pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców z udziałem Lecha Wałęsy i Władysława Frasyniuka, to "bezczelna prowokacja".

- Jeżeli ktoś nas prowokuje, to musimy na to w odpowiedni sposób odpowiedzieć. Jeżeli ktoś chce przyjść na te uroczystości, a wszystkie zawsze zaczynamy od mszy świętej - Solidarność zrodziła się pod krzyżem i tak jest do dzisiaj w naszej tradycji - każdy może przyjść na mszę świętą. Jeżeli później chce przejść w pochodzie, złożyć kwiaty - proszę bardzo. Ale nie, że ktoś będzie nam blokował miejsce. To miejsce w tym dniu powinno być wolne i powinno być przestrzenią dla wszystkich ludzi - powiedział Duda.

Do tej pory, jak podkreślił, to NSZZ "S" celebrowało wszystkie uroczystości. - Za składkowe pieniądze stawialiśmy pomniki, tablice pamiątkowe. Dzisiaj nie byłoby pamięci o Solidarności, dzisiaj wszyscy by mówili o Murze Berlińskim, o Aksamitnej Rewolucji w Czechosłowacji. To myśmy pielęgnowali tę historię, bo państwo też w pewnym momencie zawiodło - zaznaczył.

Okolice Pomnika Poległych Stoczniowców to, jak zauważył przewodniczący "S", dla związkowców miejsce święte. - Tam zginęli stoczniowcy, tam nigdy nie powinny odbywać się żadne happeningi. Tam trzeba przychodzić i w zadumie pomodlić się, złożyć kwiaty i tylko tyle. KOD wraz z prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem chcą po raz kolejny prowokować - dodał.

- To bezczelna prowokacja tzw. kodowców, że zapraszają nas, jubilata, na nasze urodziny. Można by zadać pytanie, co robili przez ostatnie 30 lat? Oni chcą czcić porozumienia sierpniowe, a na co dzień je depczą. Przecież chodzą w marszach razem z Nowoczesną, która przygotowała projekt ustawy, który de facto delegalizował związki zawodowe. Przypominam, że to był pierwszy postulat sierpniowy. Chodzą z esbekami, którym obniża się emeryturę. To z kolei 13. postulat - zabranie przywilejów esbekom i byłym milicjantom - powiedział Duda.

Przewodniczący Komitetu Obrony Demokracji Krzysztof Łoziński zdaniem Dudy "ma swoje zasługi dla Solidarności". Ale, jak zaznaczył, "Judasz też był kiedyś apostołem". - Wielu mamy takich Judaszów, którzy zdradzili związek zawodowy Solidarność, rzucali legitymacjami i odchodzili ze Związku. Dzisiaj są w Związku ci, którzy chcieli zostać. Znam tysiące członków Solidarności, którzy byli internowani, którzy byli więzieni, i dzisiaj dalej są działaczami Związku. Są przewodniczącymi organizacji zakładowych i pracują ciężko dla dobra członków Związku ludzi pracy - podkreślił.

Dudę dziwi, że zaproszony na obchody organizowane przez KOD i Obywateli RP Lech Wałęsa "daje się manipulować i wykorzystywać". - Jest traktowany jak przedmiot przez tych wszystkich, którzy jeszcze w latach 90. okrzykiwali go od bolszewika, od dyktatora, że doprowadził do ruiny Związek Zawodowy Solidarność. To nie mówiłem ja, to mówił redaktor Adam Michnik - zauważył szef "S".

- Przypominam sobie lata 90., gdzie sam byłem w komitecie wyborczym Lecha Wałęsy. Pamiętam 1995 rok, jak przegrał wybory. Kto go otoczył opieką? Związek Zawodowy Solidarność. Dostał biuro, wynagrodzenie i samochód z kierowcą. To przykre, że dzisiaj pierwszy przewodniczący w taki sposób się zachowuje. Pamiętam rok 2000 jak dostał w wyborach 1,1 proc. Był wtedy załamany. Kto mu podał rękę? Kto w 2004 roku uhonorował go jako Zasłużonego członka "Solidarności"? Związek Zawodowy "Solidarność" - podkreślił Duda.

Centralne uroczystości 31 sierpnia, jak przypomniał, w tym roku odbędą się w Lubinie. - Będziemy pamiętać o tych, którzy 35 lat temu zostali zabici przez zomowców w Lubinie. Centralne wydarzenia będą w Lubinie, ale w Gdańsku też będą. Przecież Solidarność w tym dniu obchodzi święto w całej Polsce. Mamy 700 tys. członków - powiedział szef "S". - Nie będziemy się chować za policją. Nie jesteśmy politykami. Jeżeli ktoś dąży do konfrontacji, to będzie ją miał. Tylko za to bierze odpowiedzialność prezydent miasta, pan Paweł Adamowicz, który odpisał nam w piśmie, że on w tym nie widzi zdrożnego - dodał Piotr Duda.