Petru ocenił, że przygotowany przez rząd PiS budżet na przyszły rok to "budżet dezaktywizacji, zadłużenia państwa i nacjonalizacji".

Szef Nowoczesnej mówił, że każdy budżet odzwierciedla politykę rządu. Trudno nie mieć wrażenia, że bardzo to przypomina pierwsze lata rządów Edwarda Gierka. Żaden kraj nie może rozwijać się zadłużając się na potęgę. Zadłużyliście już Polskę na ponad 100 mld zł - zarzucił rządowi PiS.

Dodał, że zdrowy wzrost gospodarczy to taki, który oparty jest na trzech silnikach, a w tym momencie mamy do czynienia tylko z jednym silnikiem, czyli konsumpcją. Dokładnie tak, jak za Gierka - mówił. Zwrócił uwagę na rosnący deficyt Polski w handlu zagranicznym.

MORAWIECKI PREZENTUJE PROJEKT BUDŻETU. WIĘCEJ TUTAJ>>>

Dodał, że w czasach Gierka główną siłą napędową polskiej gospodarki miały być wielkie inwestycje w państwowe molochy. Dokładnie taką samą politykę w tym momencie prowadzicie. Jak to się skończyło? Po kilku latach przyszedł kryzys, a te wielkie molochy albo stały się nieefektywne, albo doprowadziły do bankructwa całego systemu - mówił Petru.

Jego zdaniem nie ma możliwości, żeby gospodarka dobrze się rozwijała, kiedy jest centralnie sterowana, kiedy są nacjonalizowane firmy (wskazał na przykład Pekao), nakłada się nakazy i zakazy (podał przykład ograniczenia handlu w niedzielę), kiedy dezaktywizuje się Polaków (mówił o obniżeniu wieku emerytalnego).

Petru uważa, że obecny rząd wspiera wielkie koncerny i rzuca kłody pod nogi polskim małym firmom. To jest sposób na to, by w Polsce utrwalić biedę. Nie ma możliwości zrobienia wielkiego skoku cywilizacyjnego bez wolności gospodarczej, którą ograniczacie, bez aktywności (...), a wy minimalizujecie aktywność Polaków, bez lepszej edukacji (...), konkurencji w ochronie zdrowia - wymieniał.

To co najgorsze, że Polska nie ma szansy na wzrost gospodarczy bez rozwoju małych i średnich firm - mówił. Zarzucił wicepremierowi, ministrowi rozwoju i finansów Mateuszowi Morawieckiemu, że "dobija" takie firmy mówiąc, że walczy z karuzelami VAT. Nie oddajecie przedsiębiorcom VAT-u na czas - krytykował.

Zdaniem Petru, polska gospodarka rozwija się obecnie w tempie zbliżonym do tempa rozwoju światowego, ale dobrą koniunkturę należałoby przeznaczyć na większe obniżenie deficytu. A to jest trzeci najwyższy deficyt w UE, czyli bardzo wysoki - mówił Petru. Mamy tak naprawdę gospodarkę, która nie jest przygotowana na żadne spowolnienie gospodarcze. To jest kluczowa kwestia - mówił. Jego zdaniem lepszą politykę fiskalną od nas prowadzi Grecja, czy Włochy.

Petru wypomniał Morawieckiemu, że był członkiem Rady Gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku, nazwał go "byłym doradcą Donalda Tuska", który zmienia poglądy w zależności od tego, gdzie siedzi.