O koalicji opozycyjnej

Trzeba myśleć o wygranej i nie można wykluczać szerokiego porozumienia w opozycji. Jestem umiarkowanym optymistą. Wierzę w szeroką koalicję Nowoczesna–PO–KOD –lewica–ruchy miejskie - mówi Petru, komentując niechęć Grzegorza Schetyny do porozumienia z lewicą.

Jeśli się nie zjednoczymy, możemy przegrać wybory samorządowe - uważa szef Nowoczesnej.

Mamy dylemat, jak wygrać z PiS - przyznaje Ryszard Petru w wywiadzie z "Rz". - Sojusz zwycięstwa powinien być nie tylko z Platformą, ale w szerokim porozumieniu. Nowoczesna powstała w kontrze programowej wobec PO, m.in. skoku na OFE, podwyżki składki na VAT do 23 proc., dofinansowywania nierentownych branż czy wstrzymania prywatyzacji. W przypadku wyborów samorządowych łatwiej o wspólne cele. Jednocześnie koalicja opozycyjna na wybory samorządowe pozwoli ugrupowaniom zachować własną tożsamość. Nasz elektorat nie wybaczyłby nam, gdybyśmy nie współpracowali w koalicji, blokując dalsze przejęcie państwa przez PiS. Ale nie wybaczy też nam, jeśli porzucimy nasze wartości, dlatego musimy zachować tożsamość - tłumaczy.

O handlu w niedzielę

Zdaniem Petru Polski nie stać na zakaz handlu w niedzielę. - Oczywiście Polska może być zawsze biedniejsza, niż jest, nie wszyscy muszą godnie żyć, tylko dlaczego miałoby tak być? Dwie wolne niedziele w miesiącu i dwie pracujące to chaos, likwidacja miejsc pracy i mniejsze zarobki dla polskich firm - mówi.

Pomysł Nowoczesnej na zakaz handlu w niedzielę to: kupujemy, kiedy chcemy, a pracownikom gwarantujemy dwie niedziele wolne w miesiącu.

O rekonstrukcji rządu

Ryszard Petru uważa, że do zmiany premiera dojdzie, kiedy notowania partii rządzącej zaczną spadać. I wtedy, zdaniem lidera Nowoczesnej, to Jarosław Kaczyński powinien przejąć odpowiedzialność za państwo. - Przecież on tu rządzi! Gdyby podpisywał się fizycznie pod swoimi decyzjami, to może wtedy zrozumiałby, ile one mogą kosztować. Musiałby osobiście mówić „nie" Brukseli. Wziąłby też odpowiedzialność za decyzje, które podejmuje, a nie jak tchórz chowałby się za innymi. Prezes PiS boi się stanąć w przyszłości przed Trybunałem Stanu, dlatego całą odpowiedzialnością obarcza Beatę Szydło i Andrzeja Dudę. Decyzja prokuratury, umarzająca sprawę „zdradzieckich mord", obrazuje, jak bardzo Kaczyński boi się odpowiedzialności za własne słowa - mówi Petru.