"Wielce Szanowny Panie Prezydencie, z wielkim smutkiem przyjąłem wiadomość, że Pan Prezydent odmówił udziału w debacie <Drogi do wolności> w Programie 1 TVP w środowy wieczór" - napisał Urbański do Wałęsy.

"Pragnę przypomnieć, że zapraszając Pana Prezydenta do studia telewizyjnego, proponowaliśmy - na zasadach polemiki - czas antenowy, w którym mógłby Pan swobodnie odnieść się do emitowanego wcześniej materiału filmowego. Dodam, że gwarantowaliśmy, że Pańskie wystąpienie będzie trwało dokładnie tyle, co film <TW Bolek>" - dodał prezes TVP.

"Jednym z osiągnięć <Solidarności> - ruchu, którego był Pan twórcą i na czele którego stał przez lata - jest obowiązująca w Rzeczypospolitej wolność słowa. Wolność, która wyklucza stosowanie cenzury prewencyjnej" - podkreślił Urbański.

Zapewnił przy tym, że Telewizja Polska jest w dalszym ciągu zainteresowana udziałem Wałęsy w programie, w którym będzie mógł przedstawić swoje racje.

"Osobiście wyrażam nadzieję, że skorzysta Pan z zaproszenia TVP" - napisał Urbański.

Tymczasem jest mało prawdopodobne, że były prezydent z zaproszenia skorzysta. Jak zapowiedział Wałęsa, mimo listu, jaki napisał do niego prezes TVP, złoży w sądzie pozew o naruszenie dóbr osobistych przez wyemitowanie filmu "TW Bolek".

"Do środy miałem lepsze zdanie o Urbańskim. List wyrzucam do kosza, spotkamy się w sądzie" - powiedział Wałęsa. I dodał, że "będzie starał się omijać I program TVP".

Przed środową emisją filmu "TW Bolek" były prezydent domagał się, by TVP wstrzymała ją, w przeciwnym razie zagroził procesem, w którym będzie domagać się 20 milionów złotych.

W liście do TVP Wałęsa podkreślał, że film oskarża go "o współpracę z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa i uznaje za TW Bolek, co stanowi udowodnione sądownie całkowite kłamstwo".