"Polak miał szansę na przeżycie"
Pakistański dziennikarz ujawnił stacji TVN kulisy targów między władzami a talibami, którzy zabili polskiego geologa. Czy Mumtaz Bangash był wiarygodnym informatorem? "Niczego nie chciał za nagranie. Mówił: spełnijcie żądania, bo Polak zginie. Dawał mu mniej, niż 20 procent szans" - powiedziała DZIENNIKOWI Alicja Krystyniak, autorka materiału, w którym Bangash opowiada o ostatnich godzinach życia Polaka.
- "Ciało Polaka nie zostało odnalezione"
- "Mam nadzieję, że dopadniemy bandytów"
- Pakistańczyk mówi o gehennie geologa
- Talibowie pokazali, jak mordowali Polaka
- Gdzie do diabła był pakistański wywiad?
- Śledczy poszukają winnych śmierci geologa
- "Przebaczymy czy odpowiemy na ten mord"
- GROM powinien odnaleźć talibów
- Sikorski zapłaci za Pakistan
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Polski inżynier Piotr Stańczak żył jeszcze w piątek rano i był przygotowany przez talibów do wymiany na żądanych przed nich więźniów. Tak przynajmniej twierdzi Mumtaz Bangash na
nagraniu, które wyemituje w poniedziałek TVN w programie "Superwizjer". Bangash zapewnia, że był w obozie porywaczy kilkanaście godzin przed egzekucją Polaka.
Mumtaz Bangash to dziennikarz islamabadzkiego dziennika. Ten sam, który w październiku 2008 roku był w obozie Talibów i nagrywał apel porwanego polskiego inżyniera. Z jego wypowiedzi dla
"Superwizjera" wynika, że nie była to jego jedyna wizyta u porywaczy. Pakistańczyk opowiada, że Polak był często przenoszony z miejsca na miejsce, ale nigdy nie miał
zasłanianych oczu.
"Nie skuwali go też kajdankami, by nie wzbudzać podejrzeń u ludzi mieszkających w tym regionie" - opowiada dziennikarz. Twierdzi też, że był bardzo dobrze żywiony i
zdarzało mu się jadać nawet lepiej niż Talibom. "Był całkiem zdrowy, ale wyglądał słabo. Na jego twarzy malowało się zdenerwowanie i zmartwienie" - opowiada.
Bangash twierdzi, że rozmawiał z Polakiem, który wciąż powtarzał, że jego rząd "zrobi wszystko, by go uwolnić". Nigdy nie chciał do nikogo dzwonić, choć miał taką
możliwość. Informator "Superwizjera" zdradził, że talibowie przesunęli swój ostateczny termin ultimatum o 48 godzin za namową starszyzny negocjującej wymianę polskiego
inżyniera na swoich więźniów.
"Zostali poinformowani, że odzyskają swoich ludzi przed upływem północy w piątek. Po tym ogolili Piotrowi brodę. Oddali mu jego własne spodnie i koszulę, by je ubrał, ponieważ
oczekiwali, że zostanie on przekazany rządowi w zamian za ich ludzi" - opowiada na nagraniu Pakistańczyk. Po czym dodaje, że w piątek rano rozmowy zerwano. Według Pakistańczyka
Talibowie byli przekonani, że rząd w Islamabadzie spełni ich żądania i uwolni żądanych więźniów.
Skąd TVN miał nagranie z Bangashem? Autorka materiału Alicja Krystyniak opowiada nam, że od momentu porwania inżyniera stację interesowało wszystko, co z nim związane. "Mieliśmy
swoich informatorów, kontaktowaliśmy się z nimi co kilka dni" - opowiada. Dodaje, że w ostatni czwartek zadzwonił do nich jeden z nich. "Był bardzo podekscytowany, mówiąc
że jest człowiek, który chce opowiedzieć co się tam dzieje. Twierdził, że negocjował i miał stały kontakt z talibami" - mówi nam Krystyniak.
TVN sprawdzał wiarygodność Pakistańczyka. Ten zdał egzamin, bo znał m.in. wiele szczegółów z nieujawnionego mediom listu Stańczaka do rodziny. Nagranie wykonano ok. 15 godzin przed
zamordowaniem Polaka. "Bangash niczego nie chciał za nagranie. Mówił tylko: spełnijcie żądania, bo Polak zginie. Dawał mu mniej, niż 20 proc. szans na przeżycie" - mówi
Krystyniak.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!