Rodzice chłopczyka przez cały czas słyszeli płacz synka. Nie byli jednak w stanie stwierdzić, gdzie dokładnie jest. Do tego nie mieli nawet zwykłego młotka. Na szczęście, gdy w ruinach domu zjawili się ratownicy, nie było jeszcze za późno i mały Redjeson Claude jest już z rodzicami.

Taki sukces to szczęście dla uratowanej rodziny, ale i potężna motywacja dla ratowników. Dowód na to, że warto się śpieszyć i wciąż kopać.

Ratownicy, którzy pracują na Haiti, wciąż odnajdują pod gruzami żywych ludzi. Wielka radość wśród przeczesujących gruzy Brytyjczyków zapanowała także, gdy w ruinach przedszkola udało im się odnaleźć dwuletnią dziewczynkę.

Niemal 70 godzin pod gruzami zawalonego szpitala dziecięcego spędziła ciężarna 43-letnia pielęgniarka. Żołnierze i ratownicy trzy godziny odkopywali ją. W tym samym budynku był także jej mąż, którego także udało się uratować.