Zamieszczony w środę na YouTube film wywołał oburzenie opozycyjnej Partii Regionów, którą kieruje wyborczy rywal Tymoszenko, Wiktor Janukowycz.

Po pierwszej turze wyborów prezydenckich, które odbyły się na Ukrainie 17 stycznia, politycy ci zmierzą się w zaplanowanej na 7 lutego drugiej turze.

Najnowszy klip wyborczy Tymoszenko to kilkanaście migawek z ostatniego zjazdu Europejskiej Partii Ludowej, do której należy ukraińska partia Batkiwszczyna, będąca częścią parlamentarnego Bloku Julii Tymoszenko.

"Członkowie Europejskiej Partii Ludowej: prezydent Francji Nicholas Sarkozy, kanclerz Niemiec Angela Merkel, premier Polski Donald Tusk wyrażają poparcie swej partii (EPL), oświadczając, że Julia Tymoszenko jest jedynym demokratycznym i proeuropejskim kandydatem na prezydenta Ukrainy" - mówi głos lektora.

Na ekranie ukazują się w tym czasie Sarkozy, Merkel i Tusk, ściskający dłoń Julii Tymoszenko. W filmie pojawia się także przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek.

"Tymoszenko jest samozwańcem. Ani Sarkozy, ani Merkel, ani Tusk nie wygłaszali żadnych oświadczeń z poparciem dla jej kandydatury w wyborach prezydenckich" - oświadczyła w odpowiedzi Hanna Herman, wiceprzewodnicząca Partii Regionów i bliska współpracownica Janukowycza.

"Manipulacje nazwiskami światowych przywódców, których dopuszcza się Julia Tymoszenko, mogą doprowadzić do międzynarodowej izolacji Ukrainy" - ostrzegła Herman.

Reagując na te oświadczenia, przedstawiciel Bloku Julii Tymoszenko Ihor Hryniw oznajmił, że po drugiej turze wyborów prezydenckich jego szefowa zajmie "należne jej miejsce" u boku europejskich liderów.

"Julia Tymoszenko szanowana jest i na Ukrainie, i w Europie, czego nie można powiedzieć o Wiktorze Janukowyczu. Za granicą dziwią się, co robi w polityce człowiek z kryminalną przeszłością" - oświadczył Hryniw.

Janukowycz w młodości karany był za kradzieże i pobicia. W 1968 i 1971 roku trafił za kratki za rozbój i kradzież. Jak głosi oficjalna biografia, wyroki te wydano niesłusznie i anulowano pod koniec lat 70. Na Ukrainie nie zachowały się żadne dokumenty na ten temat.

W wyborach 17 stycznia Janukowycz uzyskał 35,32 proc. poparcia, a Tymoszenko 25,05 proc. głosów.