Naukowcy wielu dziedzin - wśród nich architekci, fizycy i chemicy - twierdzą, że obie wieże WTC były tak zbudowane, by mogły wytrzymać nawet taki atak, jak ten z 11 września 2001. Na swojej stronie internetowej wyliczają dziesięć powodów, które obalają oficjalną wersję wydarzeń. Po pierwsze, nie mogło dojść do stopienia się stalowej konstrukcji, na której oparto wieże. Żeby się stopiła, temperatura wewnątrz musiałaby sięgnąć 1500 st. Celsjusza. Paliwo lotnicze, którego kilka tysięcy litrów rozlało się w chwili uderzenia samolotu, płonie z maksymalną temperaturą 1000 st. Celsjusza.

Reklama

Gdyby stal faktycznie się stopiła, budynek wygiąłby się i złamał, a nie złożył jak domek z kart. Tak padają budynki, których ściany nośne w jednej chwili zburzone zostają materiałem wybuchowym. Co ciekawe, jedna z wież zawaliła się w 10, a druga w 11 sekund. Jabłko zrzucone z dachu każdej z nich spadałoby 12 sekund. Upadające kolejno piętra, jedno na drugie, o ile nie zostały zniszczone bombami, musiałyby opóźnić upadek całej konstrukcji.

Wątpliwości dotyczą także zawalenia się budynku nr 7 w kompleksie WTC. W jego przypadku źródłem zniszczenia miał być pożar wzniecony przez płonące resztki konstrukcji jednej z wież. Dodatkowym elementem, rozgrzewającym dyskusję o przyczynach zawalenia się akurat tego biurowca, jest fakt, że znajdowały się w nim m.in. archiwa CIA i innych agencji bezpieczeństwa.