Nadzorujący śledztwo ws. podsłuchów "NotW" z lat 2005-06 Clarke przyznał, że ekipa dochodzeniowo-śledcza nie przeanalizowała wystarczająco 11 tys. stron materiału dowodowego, ponieważ wymagałoby to wielkiego nakładu środków i nie było pewności, że efekt będzie tego wart.

Clarke miał na myśli materiał dowodowy zabezpieczony przez policję w związku ze sprawą zajmującego sie sprawami dworu królewskiego dziennikarza Clive'a Goodmana i prywatnego detektywa Glenna Mulcaire'a. Na początku 2007 r. obaj zostali skazani na karę kilkumiesięcznego pozbawienia wolności.

Scotland Yard interesował się wyłącznie aspektem podsłuchu członków rodziny królewskiej, co uzasadnił brakiem środków. W tym czasie policja zajmowała się głównie zagrożeniem terrorystycznym w związku z zamachami w Londynie.

Z ostatnio przeprowadzonej analizy materiału zabezpieczonego w prywatnym mieszkaniu Mulcaire'a wynika, że afera podsłuchowa w "NotW" miała o wiele większy zasięg, niż sądzono, a hakerzy pracujący dla tabloidu włamywali się do poczty głosowej ofiar głośnych mordów, rodzin żołnierzy poległych w Afganistanie i Iraku oraz zabitych w zamachach terrrorystycznych.

Clarke oskarżył kierownictwo "NotW" (redaktorem naczelnym był wówczas przyszły doradca Davida Camerona do spraw mediów Andy Coulson) o to, że stosowało "wymówki, o których obecnie wiadomo, że były kłamstwami" i nie pomagało policji w śledztwie.

Zastępca komisarza policji John Yates tłumaczył się przed tą samą komisją, dlaczego dokonując w 2009 roku przeglądu dochodzenia policyjnego z lat 2005-06 w sprawie afery podsłuchowej (po nowych przeciekach prasowych na ten temat) uznał, że nie ma potrzeby wznowienia śledztwa, mimo że wiele wskazywało, iż tabloid "NotW" nie zmienił praktyk.


Yates bronił swej decyzji, oskarżając "NotW" o to, że gazeta nie chciała współpracować z policją i stała się bardziej otwarta dopiero na początku br. Uznał za "bardzo prawdopodobne", że niektórzy funkcjonariusze policji mogli być po cichu wynagradzani przez "NotW" w zamian za informacje.

Przewodniczący komisji Keith Vaz nie wykluczył, że Yates zostanie ponownie zawezwany przed komisję. Niektóre jego wyjaśnienia uznał za "nieprzekonujące". W poniedziałek laburzystowski poseł Chris Bryant oskarżył Yatesa o to, że systematycznie wprowadzał w błąd posłów i powinien podać się do dymisji.

Ze swej strony Yates powiedział parlamentarzystom, że jego dymisja byłaby "nie fair" i nie myślał o niej. Dodał, że "jest w 99 proc. pewien, że skrzynka głosowa jego prywatnego telefonu komórkowego w latach 2005-06 była na podsłuchu".

Zeznająca przed tą samą komisją śledczą Izby Gmin ds. wewnętrznych funkcjonariuszka policji z kierownictwa Scotland Yardu Sue Akers powiedziała, że policja jak dotąd skontaktowała się z ok. 170 osobami, których telefony były na podsłuchu "NotW" na ogólną liczbę 3 870.

Natomiast komisja Izby Gmin do spraw kultury, mediów i sportu wezwała na przesłuchanie szefa koncernu mediów News Corp. Ruperta Murdocha, jego syna Jamesa, który jest prezesem News International, będącego ramieniem wydawniczym koncernu oraz Rebekę Brooks - w latach 2000-03 naczelną reaktor "NotW", a w latach 2003-09 piastującą tę samą funkcję w "The Sun".

Komisja chce przesłuchać Jamesa Murdocha i Brooks w sprawie zatwierdzania cichych płatności dla policji w zamian za informacje, a także wyciszenia przez koncern sprawy Gordona Taylora - szefa związku piłkarskiego, którego telefon komórkowy był na podsłuchu. Taylor zaakceptował wysokie odszkodowanie w zamian za odstąpienie od drogi sądowej.