Breivik od 2005 roku nie miał pracy i stałego dochodu, ani też nieruchomości. W dodatku w latach 2005-2008 stracił większość swoich oszczędności na nieudanych spekulacjach na giełdzie w Oslo. W efekcie wiosną 2009 roku zaczął się niepokoić, że nie będzie w stanie kontynuować realizacji swojego terrorystycznego planu z braku pieniędzy - pisze "Nettavisen".

Breivik zdawał sobie sprawę, że nie ma szans na uzyskanie kredytu w bankach, bo wymagało to trzech lat stałego dochodu dokumentowanego kopiami zeznań podatkowych. Odkrył jednak, że do wydania karty kredytowej banki wymagają zaledwie 3-4 miesięcy regularnych dochodów.

>>> "Breivik planował o wiele silniejszą bombę"

Breivik złożył 16 podań o kartę kredytową. W 7 przypadkach mu odmówiono, ale aż 9 kart mu wydano. Razem z jedną, którą otrzymał wcześniej, dysponował zatem aż dziesięcioma z łącznym kredytem 26 tysięcy euro.

Firma rolnicza Geofarm, zarejestrowana przez Breivika wiosną 2009 roku, miała nie tylko ułatwić mu zakup sześciu ton nawozów sztucznych, których użył do produkcji bomby, lecz przede wszystkim służyć mu jako "pracodawca".

Zamachowiec, rejestrując firmę w kwietniu 2009 roku, założył jednocześnie prywatny rachunek bankowy, na który co miesiąc wpływały wpłacane przez niego z resztek oszczędności pieniądze z Geofarm z adnotacją, że jest to jego pensja. Na drugi rachunek, tzw. podatkowy, odprowadzał podatek, który sam sobie potrącał, aby nie mieć kłopotów z urzędem skarbowym. Po trzech miesiącach złożył podania o karty kredytowe, załączając odcinki regularnie wypłacanej pensji.

>>> Morderca z Oslo nafaszerował kule trucizną

"Nettavisen" podkreśla, że "po zrealizowaniu swojego planu zdobycia kart kredytowych Breivik napisał krótką instrukcję uzyskiwania środków kredytowych kartami bankowymi w norweskich bankach i załączył ją w swoim manifeście".

W piątkowym podwójnym zamachu terrorystycznym, do którego przyznał się Breivik, śmierć poniosło 76 osób. Na wyspie Utoya, gdzie odbywał się obóz młodzieżówki współrządzącej Partii Pracy, zastrzelonych zostało 68 osób, a osiem poniosło śmierć w ataku bombowym w Oslo.