"Ofiary muszą przejść testy toksykologiczne, które potwierdzą, czy Breivik użył broni chemicznej" - mówi brytyjskiemu "Daily Mail" policja z Oslo. Breivik szczegółowo bowiem opisał w swoim manifeście przygotowania do zamachu. "Zamówiłem 50ml 99-procentowego roztworu nikotyny z Chin. 3-4 krople wpuszczone do pocisku zamienią kule w zabójczą broń chemiczną" - pisał. Naukowcy potwierdzili brytyjskiej gazecie, że taka ilość roztworu to śmiertelna dawka trucizny dla tych, którzy przeżyliby trafienie pociskiem.

Breivik wybrał też naboje. Kupił kule dum-dum, które rozrywają się w ciele, powodując znacznie większe obrażenia, niż normalne pociski. Doktor Colin Poole, ordynator oddziału chirurgii w szpitalu Ringriket w Honefoss, zdradził "Daily Mail", że jego lekarze nie mogli wiągnąć z ciał rannych całych pocisków, a tylko fragmenty kul. "To spowodowało wiele problemów z leczeniem ran. Fragmenty pocisków weszły w rany po dziwnych trajektoriach. To sprawiło, że w środku wnętrzności ofiar wyglądają, jak przebite tysiącami szpilek" - wyjaśnia lekarz.