Od początku 2026 roku mieszkańcy nadmorskich miejscowości obserwują rzadkie zjawisko. Woda w Bałtyku cofnęła się tak daleko, jak nigdy wcześniej w historii nowoczesnych pomiarów. Jak podaje WP Turystyka za idw-online.de, tak niskiego stanu morza nie odnotowano od 140 lat.
Badania niemieckiego instytutu Leibniz-Institut für Ostseeforschung Warnemünde (IOW) potwierdzają czarny scenariusz: średni poziom wody spadł o ponad 67 cm poniżej normy. Oznacza to, że z Bałtyku ubyło około 275 kilometrów sześciennych wody. Aby uzmysłowić sobie skalę zjawiska – taka ilość cieczy wypełniłaby ponad 100 tysięcy basenów olimpijskich.
Wiatr "opróżnił" morze przez cieśniny
Głównym winowajcą tej sytuacji jest pogoda. Długotrwałe i wyjątkowo silne wiatry ze wschodu dosłownie "wypchnęły" wodę z Bałtyku. Masy wody przemieściły się przez cieśniny duńskie w kierunku Morza Północnego. To właśnie ten mechanizm doprowadził do drastycznego osuszenia brzegów i obniżenia lustra wody w całym basenie Morza Bałtyckiego.
Kłopoty w portach i na kutrach
Rekordowo niski poziom wody to fatalna wiadomość dla gospodarki morskiej. Już teraz porty w całym regionie zgłaszają poważne utrudnienia. Jednostki o dużym zanurzeniu mają ogromne trudności z wpłynięciem do doków. Rybacy muszą ograniczać połowy ze względu na niebezpiecznie płytkie akweny przybrzeżne. Spadająca głębokość torów wodnych zagraża bezpieczeństwu żeglugi. Eksperci z IOW podkreślają, że utrzymanie bezpiecznych warunków dla transportu morskiego jest obecnie największym wyzwaniem dla władz regionalnych.
Ekologiczny ratunek z Morza Północnego?
Choć sytuacja wygląda groźnie, naukowcy widzą w niej "światełko w tunelu" dla przyrody. Michael Naumann z IOW tłumaczy, że tak drastyczne obniżenie poziomu wody tworzy miejsce na tzw. wlew. Gdy wiatry zmienią kierunek, do Bałtyku może wpłynąć zimna, słona i przede wszystkim bogata w tlen woda z Morza Północnego. Taki zastrzyk świeżej wody mógłby radykalnie poprawić warunki tlenowe w głębokich partiach Bałtyku, gdzie obecnie rozprzestrzeniają się martwe strefy (pustynie tlenowe).
Co dalej z Bałtykiem?
Naukowcy stale monitorują poziom morza. Czekają na moment, w którym cyrkulacja powietrza się odwróci.