Do próby zamachu na generała Władimira Aleksiejewa, pierwszego zastępcy szefa Głównego Zarządu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, doszło w piątek. Wysoki rangą wojskowy został zaatakowany na klatce schodowej budynku w północno-zachodniej części Moskwy, gdy wyszedł z mieszkania. W sobotę poinformowano, że rosyjski generał odzyskał przytomność po przebytej operacji, a lekarze przekazali, że zagrożenie dla jego życie minęło.
"Oskarżenia rosyjskiej propagandy"
Rosyjskie służby twierdzą, że Polska była zaangażowana w przygotowanie zamachu na wiceszefa GRU generała Władimira Aleksiejewa. Według FSB, w rekrutacji zamachowca wzięły udział polskie służby wywiadowcze. FSB nie opublikowała jednak dotychczas żadnych dowodów na poparcie tych oskarżeń.
Do tych doniesień stanowczo odniósł się koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. "Oskarżenia rosyjskiej propagandy o związki polskich służb z ostatnim zamachem w Rosji są całkowicie bezpodstawne. Polska nie ma z tym nic wspólnego. To właśnie rosyjskie służby od 2023 roku stoją za aktami dywersji na terenie Polski i innych państw. Absolutna dezinformacja i obłuda!"- napisał na platformie X.
FSB niemal natychmiast wskazała winnych
Głos w sprawie zabrał także gen. Andrzej Pawlikowski. Wiązanie Polski przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa z zamachem na pierwszego wiceszefa GRU generała Władimira Aleksiejewa to klasyczny przykład rosyjskiej manipulacji i dezinformacji, a nie próba rzetelnego wyjaśnienia zdarzenia - powiedział w rozmowie z "Faktem".
Jego zdaniem Kreml po raz kolejny wykorzystuje poważny incydent do prowadzenia wojny informacyjnej. Jej celem jest wykreowanie wygodnej dla Moskwy narracji.
Generał zwraca uwagę, że FSB niemal natychmiast wskazała winnych i zbudowała historię. A mianowicie Ukraina jako zleceniodawca, Polska jako pośrednik, a rosyjska opozycja jako ideologiczne zaplecze "terroryzmu". To dobrze znany nam schemat. W rosyjskim przekazie zawsze pojawia się jednocześnie wróg zewnętrzny i wróg wewnętrzny, co pozwala Kremlowi tłumaczyć każde kryzysowe wydarzenie spiskiem Zachodu- powiedział.
Jego zdaniem ta sprawa to element szerszej strategii. Nawet jeśli oskarżenia wobec Polski są całkowicie bezpodstawne, ich celem jest zasianie nieufności i osłabienie spójności Zachodu. Rosja nie musi niczego udowadniać, wystarczy, że rzuci cień podejrzeń. I właśnie z tym mamy dziś do czynienia - podsumował gen. Andrzej Pawlikowski.