Skazana na siedem lat pozbawienia wolności Tymoszenko od kilku miesięcy narzeka na problemy z kręgosłupem. Jej obrońcy i rodzina alarmowali wcześniej, że ze względu na silne bóle w plecach była premier nie może się samodzielnie poruszać.

SW podała, że w poniedziałek Tymoszenko po raz kolejny nie zgodziła się na oględziny lekarskie, których mieli dokonać medycy z charkowskiej kolonii karnej.

Opozycjonistka odmówiła także poddania się kuracji, zleconej wcześniej przez lekarzy niemieckich i ukraińskich, nalegając na konieczność leczenia szpitalnego za granicą, a dokładnie w Centrum Medycyny Sportowej "Charite" w Berlinie. Informację tę zawarto w akcie odmowy leczenia sporządzonym przez lekarzy" - głosi komunikat SW.

Lekarze z kliniki "Charite" i lekarze z Kanady byli członkami międzynarodowej misji medycznej, która badała Tymoszenko w lutym.

W ubiegłym tygodniu lekarze niemieccy spotkali się z przedstawicielami służb penitencjarnych Ukrainy, by zapoznać ich z diagnozą, którą postawili byłej premier. Po spotkaniu SW oświadczyła, że stan Tymoszenko nie wymaga leczenia operacyjnego.

Lekarze z Niemiec uznali jednak, że była premier jest chora i powinna być leczona w szpitalu, a nie w więzieniu.

W październiku ubiegłego roku Tymoszenko została skazana na siedem lat więzienia za nadużycia przy zawieraniu przez jej rząd umów gazowych z Rosją w 2009 r.

Opozycjonistka twierdzi, że za jej procesem i wyrokiem stoi prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz, który chce wyrugować ją z polityki. Tymoszenko była najważniejszą konkurentką obecnego szefa państwa w wyborach prezydenckich na początku 2010 r.