Rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi oświadczył, że ofiary pedofilii i molestowania ze strony meksykańskiego księdza Marciala Maciela Degollado, założyciela zgromadzenia Legioniści Chrystusa, zbyt "napastliwie" domagały się spotkania z Benedyktem XVI. Postawę ofiar zmarłego w 2008 r. duchownego ks. Lombardi wskazał jako jeden z powodów tego, że do takiego spotkania nie dojdzie podczas trwającej obecnie wizyty papieża w Meksyku.

Ks. Maciel przez kilkadziesiąt lat wykorzystywał dzieci, również swoje własne, oraz seminarzystów. Był to największy skandal seksualny w Kościele.

Ofiary Maciela domagały się kilkakrotnie rozmowy z Benedyktem XVI. Jednak już na tydzień przed pielgrzymką watykański rzecznik poinformował, że nie należy oczekiwać takiego spotkania, głównie dlatego, że o jego organizację nie poprosili meksykańscy biskupi.

Do sprawy tej ksiądz Lombardi powrócił w czasie briefingu w mieście Leon po drugim dniu papieskiej pielgrzymki.

Rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej uznał za niesprawiedliwe stawiane przez ofiary Maciela zarzuty, że obecny papież jeszcze jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary od 1998 roku wiedział o jego czynach i nie podjął przez lata żadnych działań. Benedykt XVI ukarał go w 2006 roku, a więc na początku pontyfikatu, nakazując mu życie w izolacji i modlitwie.

Odnosząc się do postulatu organizacji spotkania ofiar z Benedyktem XVI ks. Lombardi stwierdził, że o podobne rozmowy w innych krajach wnioskowali biskupi. Były one przygotowywane i były elementem procesu dialogu i pomocy, w jaki zaangażowany był Kościół - oświadczył ks. Lombardi. Przypomniał, że w niektórych krajach, na przykład w Portugalii i we Francji, Benedykt XVI nie spotkał się z ofiarami pedofilii.

Następnie rzecznik Watykanu ocenił, że ofiary księdza Maciela z "napastliwością" domagały się spotkania. Była w tym też pewna dwuznaczność; mówiło się, że chce się spotkania z papieżem, ale nie chciało się go posłuchać w głęboki sposób - dodał ks. Lombardi.

Stanowczo odrzucił stawiane papieżowi zarzuty braku reakcji na sygnały od ofiar założyciela Legionistów Chrystusa, napływające do Watykanu. To odnosi się także do Jana Pawła II, który nie zdawał sobie sprawy z podwójnego życia, mrocznej strony Maciela. W tej sprawie złożono uroczystą deklarację podczas procesu beatyfikacyjnego (papieża) - oznajmił ksiądz Lombardi.

Dwaj papieże zawsze opowiadali się po stronie prawdy i przejrzystości w tej sprawie - zapewnił.

Zauważa się, że w dniach papieskiej pielgrzymki do Meksyku ukazała się książka ofiar ks. Marciala Maciela Degollado, zaprezentowana przez nie w mieście Leon, gdzie przebywa Benedykt XVI. Były ksiądz Alberto Athie oraz ofiary wykorzystywania Jose Barba i Francisco Gonzalez w książce "La Voluntad de no Saber" (Wola, by nie wiedzieć) opublikowali 200 dokumentów, relacji i skarg, jakie przez lata kierowano do Watykanu i które według nich pozostawały bez odpowiedzi przy całkowitym milczeniu episkopatu Meksyku.

Na zarzuty te odpowiedział meksykański kardynał Francisco Robles, który oświadczył na łamach prasy, że Benedykt XVI okazał wolę rozwiązania tego problemu i "oczyszczenia Kościoła" i że to właśnie obecny papież stawił zdecydowanie czoło tej sprawie.

Odnosząc się do zarzutów dotyczących braku reakcji ze strony meksykańskiego episkopatu kardynał Juan Sandoval powiedział z kolei: Jeśli nie wiedzieli nawet Legioniści Chrystusa, my tym bardziej.

Czyny założyciela prężnego niegdyś i obecnego w kilku krajach zgromadzenia nakłoniły w ostatnich latach Watykan do przeprowadzenia w nim szczegółowych kontroli i faktycznego objęcia go swoistym zarządem komisarycznym.

W maju 2010 roku Watykan przyznał w wydanej po inspekcji nocie, że ksiądz Marcial Maciel Degollado dopuścił się skandalu "najcięższego i niemoralnego zachowania" i "licznych przestępstw".

"Najcięższe i obiektywnie niemoralne zachowania księdza Maciela, potwierdzone przez niepodważalne świadectwa, jawią się niekiedy jako prawdziwe przestępstwa i ukazują życie, pozbawione skrupułów i autentycznych uczuć religijnych" - ogłosiła Stolica Apostolska. Według Watykanu "o tym życiu nie wiedziała wielka cześć Legionistów, przede wszystkim z powodu systemu relacji, stworzonego przez ks. Maciela, który zręcznie potrafił zapewnić sobie alibi, zyskać zaufanie, poufność i milczenie ze strony otoczenia i umocnić swą rolę charyzmatycznego założyciela".