Neczas uwikłał się w romans z szefową swego gabinetu Janą Nagyovą, która zleciła śledzenie jego małżonki szefom wojskowych służb specjalnych. Premier przyznał to, informując o rezygnacji. - Mam pełną świadomość tego, w jaki sposób perypetie mego prywatnego życia zaciążyły na wydarzeniach politycznych - powiedział.

Ustępujący szef rządu wierzy, że uda mu się jeszcze zebrać 101 głosów w 200-osobowej izbie niższej, aby obronić rządy koalicji z innym niż on premierem. Sceptyczni są posłowie opozycji, między innymi lider komunistów Vojtech Filip. Jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem są przyśpieszone wybory. Polityk dodał, że w najbliższym czasie dojdzie do spotkania wszystkich partii parlamentarnych u prezydenta Milosza Zemana i zostanie przyjęte porozumienie w sprawie rozwiązania największego kryzysu ostatnich 20 lat w Czechach.

Okazało się też, że większość informacji służby zdobyły dzięki podsłuchom. To telefon szefowej gabinetu czeskiego premiera był na podsłuchu. Policja dysponuje ogromna ilością informacji i dowodów nie tylko z samych rozmów telefonicznych. Także z treści sms-ów.
Rozmowy telefoniczne i treści sms-ów wysyłanych między premierem Petrem Neczasem, a Janą Nagyovą były często intymne. I zapisy o takiej treści zostaną zlikwidowane. Sam telefon premiera nie był podsłuchiwany. Według informacji adwokata, Nagyova nie przypuszczała, że przez ostatnie pół roku policja wie wszystko z jej rozmów. 

Prokuratura na razie nie ujawnia jak będzie postępować dalej w całym skandalu. Jego przyczyną były zlecenia przekazywane przez szefową gabinetu premiera szefom wywiadu wojskowego. Śledził on małżonkę premiera i dwoje pracowników urzędu rady ministrów. Nie wyklucza się, że prokurator wezwie Petra Neczasa po tym jak złoży dziś oficjalnie dymisję na ręce prezydenta Milosza Zemana.