Suder miał zostać porwany z biura prasowego opozycji. Pobity został działacz syryjski Manhal Barisz, skradziono komputery i pieniądze.

Marcin Suder był od kilkunastu lat fotoreporterem wojennym. Pracował między innymi dla warszawskiej agencji fotograficznej Melon. Podczas tego wyjazdu był z nią w kontakcie. Andrzej Wyszyński współwłaściciel agencji zapewnił, że prowadzone są intensywne działania, aby ustalić co stało się z fotoreporterem. Jesteśmy w kontakcie z MSZ-tem, próbujemy też przez wszystkie organizacje, z którymi Marcin wspólpracował w Polsce, m.in.Polską Akcję Humanitarną wspólnymi siłami dotrzeć do jakiś informacji - powiedział.

Paulina Okońska, narzeczona Marcina Surdela, również związana ze Studiem Melon powiedziała IAR, że przebywa on w Syrii od początku lipca. Powiedziała też, że jeszcze wczoraj kontaktowała się z nim za pomocą e-maila.

Los porwanego fotoreportera próbuje ustalić polski MSZ. Rzecznik Marcin Bosacki powiedział IAR, że ministerstwo próbuje weryfikować informacje medialne. Jednocześnie przyznał, że MSZ nie ma do tej pory potwierdzenia faktu porwania, a sytuację utrudnia fakt, że Marcin Suder nie poinformował ich o swoim wyjeździe. Bosacki przypomniał też, że od 2 lat ministerstwo wzywa obywateli Polskich żeby nie jeździli do Syrii.

Według międzynarodowego Komitetu Ochrony Dziennikarzy, Syria jest najbardziej niebezpiecznym miejscem na świecie dla reporterów. W ubiegłym roku zginęło tam 39 dziennikarzy, a 21 zostało uprowadzonych. Większość porwanych została uwolniona.