Rosjanie to największa grupa ubiegająca się o status uchodźców w Europie - wynika z ostatnich danych Eurostatu. Liczba wniosków o azyl złożonych przez osoby z rosyjskim paszportem okazała się większa niż w przypadku Syryjczyków uciekających z ojczyzny przed wojną domową. To zła wiadomość dla polskiej straży granicznej, która musi jednostronnie pilnować rubieży z Białorusią. Mińsk poluzował w tej sprawie współpracę z Warszawą.

W I kw. tego roku liczba przybyszy z rosyjskim paszportem ubiegających się o azyl w UE wyniosła 8435 osób. To dwukrotnie więcej niż w analogicznym okresie 2012 r. Tuż za Rosjanami plasują się Syryjczycy (8395 osób), Afgańczycy (5,8 tys.) i Pakistańczycy (4,3 tys.). Łącznie w pierwszych trzech miesiącach tego roku po azyl do Europy przyjechało o 85 tys. osób albo 17 proc. więcej niż w I kw. 2012 r.

Polska – kraj tranzytowy

Napływ rosyjskich azylantów nie dziwi. Większość z nich to osoby pochodzące z Kaukazu Północnego, uchodzącego za jeden z najbardziej niebezpiecznych rejonów Rosji, głównie Czeczeni - mówi DGP Witold Klaus, prezes Stowarzyszenia Interwencji Prawnej udzielającego pomocy uchodźcom. Gwałtowny wzrost liczby azylantów z tego regionu ekspert tłumaczy m.in. zbliżającymi się igrzyskami olimpijskimi, które mają się odbyć w 2014 r. w sąsiadującym z Kaukazem Płn. Soczi. - Lokalna ludność zwyczajnie obawia się wzmożonej inwigilacji i kontroli ze strony państwa w ramach wprowadzenia specjalnych środków bezpieczeństwa - mówi Klaus.

Ze względu na falę uchodźców pełne ręce roboty ma właśnie polska straż graniczna. Polska jest drugim po Niemczech najbardziej popularnym krajem wśród kaukaskich azylantów. W I kw. tego roku wniosek o status uchodźcy nad Wisłą złożyło ponad 2 tys. Rosjan. Inni traktują Polskę jako kraj tranzytowy w drodze do Europy Zachodniej.

Wraz z legalną falą cudzoziemców rośnie także liczba nielegalnych imigrantów. Jak wynika z danych niemieckiej policji, w ciągu pierwszych czterech miesięcy tego roku tylko w rejonie Frankfurtu nad Odrą tamtejsi funkcjonariusze we współpracy ze specjalną polsko-niemiecką jednostką zatrzymali blisko 500 osób bez zezwolenia na pobyt w Niemczech, z czego 90 proc. stanowili Czeczeni. Dla porównania - w całym 2011 r. było to 200 osób, a w 2012 r. - 900 osób.

Mińsk się obraził

Gorąco jest też na granicy z Białorusią, skąd przybywa większość rosyjskich uciekinierów. Jak wynika z danych polskiej straży granicznej, w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2013 r. w związku z próbą nielegalnego przekroczenia granicy na odcinku z Białorusią funkcjonariusze zatrzymali 106 osób (nie licząc obywateli UE i Białorusi). Polskiej straży granicznej gwałtownie przybyło pracy w ubiegłym roku po tym, jak Mińsk w ramach odwetu politycznego za unijne sankcje wobec własnych urzędników przestał szczelnie pilnować swoich zachodnich rubieży. Liczba zatrzymań na odcinku z Białorusią natychmiast wzrosła blisko pięciokrotnie z 53 w 2011 r. do 257 osób w roku ubiegłym.

Cel: Niemcy

Tym, jak utrzymać rosnącą armię uchodźców z Rosji, najbardziej powinny się martwić Niemcy. To ten kraj wybiera za punkt docelowy aż 1/3 rosyjskich azylantów - podaje Eurostat. Wniosek o azyl nad Renem w I kw. 2013 r. złożyło ponad 3 tys. przybyszów z Rosji (tyle, ile w całym ubiegłym roku). I to jeszcze nie wszystko. MSW podaje, że w kolejnym kwartale liczba takich osób wzrosła trzykrotnie do blisko 10 tys. W 90 proc. są to wychodźcy z Kaukazu Płn., co budzi obiekcje ze strony niemieckich władz obawiających się wzrostu ekstremistycznych postaw w społeczeństwie.

Według danych służb bezpieczeństwa w potoku azylantów do Niemiec przedostało się już 200 członków i sympatyków dżihadystów walczących pod wodzą Doki Umarowa o utworzenie Emiratu Kaukaskiego. Łącznie do osób o ekstremistycznej postawie niemieckie służby zakwalifikowały ok. 500 przybyszy. Rosyjskie służby twierdzą, że część z nich może wykorzystać Niemcy jako bazę dla organizacji zamachów na terenie Rosji.