To Jezus jako pierwszy obnażył się z wszystkiego "aż po krzyż" - mówił papież. Dla chrześcijan nie ma innej drogi, podkreślił. Skrytykował naciski, by chrześcijaństwo stało się bardziej ludzkie, pozbywając się krzyża i Jezusa. Wtedy jednak stalibyśmy się chrześcijanami z cukierni, podobnymi do ładnie wyglądających i słodkich tortów.

Na pytanie, z czego ma się więc obnażyć Kościół, odpowiedź jest jedna - mówił Franciszek - z tego, co grozi wszystkim: ze światowości. Jej duch jest przeciwny duchowi błogosławieństw. Nie można służyć dwóm panom, Bogu i pieniądzom albo skreślać jedną ręką tego, co pisze się drugą - stwierdził papież.

Duch świata - dodał - odpowiedzialny jest za takie tragedie, jak zatonięcie setek uchodźców na Lampedusie. Byłoby śmieszne, gdyby chrześcijanin, zakonnica, ksiądz, biskup, kardynał, papież poszli droga tej światowości, która jest postawa zabójczą. Duchowa światowość zabija.

Na zakończenie improwizowanego przemówienia Franciszek prosił Boga, aby aby dał Kościołowi odwagę "obnażenia się" z ducha świata, który jest trądem i rakiem społeczeństwa oraz wrogiem Jezusa.