Rosyjska piechota morska w migawkach telewizyjnych prezentuje nowe wozy bojowe wzorowane na amerykańskich MRAP-ach i nowoczesne umundurowanie. To jednak tylko dobre wrażenie. Od 2009 roku zaczęły się pojawiać informacje o degradacji sił czarnomorskich. Według doniesień "Rossijskiej Gaziety" bez inwestycji okręty do 2015 roku stracą zdolność bojową i będą do niczego nieprzydatne. Najwcześniejszy termin modernizacji jednostek na półwyspie to 2020 rok. Do służby nie trafiły jeszcze obiecane fregaty „Admirał Grigorowicz” i okręty podwodne klasy Kilo. Od kilku lat w dowództwie rosyjskiej floty pisano zresztą plany przeniesienia głównej bazy z Sewastopola do Noworosyjska, co powodowało niepewność wśród żołnierzy i oficerów. Tymczasem flota ma budowane na przełomie lat 70. i 80. okręty do zwalczania łodzi podwodnych klasy Sława czy Kara. Wodowane na początku lat 90. okręty desantowe "Ropucha I" i II, napędzany silnikiem Diesla okręt podwodny "Alrosa" z początku lat 90. Do tego na Krymie stacjonują produkowane w latach 70. samoloty szturmowe Su 24.

Rosjanie po swojej stronie mają również wspierane finansowo od lat organizacje pozarządowe. Już po pomarańczowej rewolucji w 2004 r. Kreml zaczął doceniać rolę NGO, uznając, że były one jedną z głównych przyczyn porażki Wiktora Janukowcza. Właśnie dlatego obstawiano takie organizacje jak Front Ludowy "Sewastopol-Krym-Rosja" czy Przełom. Stały one za głośnymi antynatowskimi protestami przy okazji manewrów Sojuszu Północnoatlantyckiego Sea Breeze w czasie prezydentury Wiktora Juszczenki. Dziś – jak powiedział DGP szef Centrum Stosunków Społecznych Jewhen Mahda – mają one odwrócić logikę Majdanu. Zainspirować w Sewastopolu i Symferopolu rewoltę podobną do tej na Majdanie Nezałeżnosti. Tylko spoglądającą na Wschód, a nie na Zachód. Logika Rosjan jest prosta, skoro Majdan może zająć budynki rządowe w Kijowie, to dlaczego nie uczynić tego na Krymie.

Po stronie ukraińskiej w rejonie półwyspu i Morza Azowskiego operuje 15 tys. żołnierzy. Ich kwatera główna znajduje się w Sewastopolu. Dumą ukraińskiej floty jest zwodowany w 1992 r. okręt flagowy "Hetman Sahajdacznyj". W ostatnich dniach Rosjanie próbowali uwiarygodnić nieprawdziwą informację o tym, że "Sahajdacznyj" zdezerterował. Miałoby to ogromne znaczenie, bo jedynie okręt tej klasy ma realną wartość bojową. Pozostałe nie nadają się do prowadzenia długotrwałych operacji. Nowe korwety produkowane przez samych Ukraińców miały trafić do służby najwcześniej w 2021 r. Zdecydowana większość okrętów ukraińskiej floty czarnomorskiej to po prostu złom.