Jak czytamy, Barack Obama chętnie zachowuje się tak jakby wojny w Iraku i Afganistanie były krwawymi pozostałościami po rządach George'a Busha, które on musi tylko sprzątnąć. Ale to nie George Bush i kilku jego wspólników, tylko Stany Zjednoczone zaatakowały Irak. I to amerykańska armia zniszczyła stary porządek panujący w tym kraju.

Komentator gazety pisze, że nie jest szkoda zbrodniczego reżimu Saddama Husajna, ale Ameryka wzięła na siebie odpowiedzialność za Irak, w którym konflikt nie wygasła wraz z wycofaniem amerykańskich żołnierzy z tego kraju.

Jak czytamy, jest zrozumiałe, że Obama nie chce znowu wpaść w iracki wojenny wir. Prezydent obiecał wyborcom, że Ameryka nie będzie angażować się w tego typu militarne przygody. Ale odwracanie głowy, nie rozwiąże problemu. Taka taktyka nie zadziałała w Syrii, nie zadziała też w Iraku.

Obama musi poważnie zająć się regionem, zarówno militarnie jak i dyplomatycznie - czytamy w "Suedeutsche Zeitung". 

Czytaj więcej: Islamiści i Kurdowie atakują. Sytuacja w Iraku wymyka się spod kontroli>>>