W kuluarach można usłyszeć, że szczyt w sprawie obsady kluczowych, unijnych stanowisk nie był dobrze przygotowany. Słowa krytyki spadły na przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya. Zarzuca mu się, że wcześniej nie przeprowadził wystarczających konsultacji między państwami członkowskimi. 

Powodem odłożenia decyzji w sprawie obsady kluczowych stanowisk w Unii na być brak równowagi geograficznej. Dyplomaci tłumaczą, że region Europy Środkowo-Wschodniej, który także walczy o stanowiska, nie był dostatecznie reprezentowany.

Problemem może się okazać również kwestia płci. Martin Schulz zapowiedział, że Parlament Europejski nie zaakceptuje Komisji Europejskiej, która będzie liczyła mniej niż dziewięć kobiet. Na razie jednak państwa członkowskie na stanowiska komisarzy proponują głównie mężczyzn.

- Obecnie mamy dziewięć kobiet komisarzy. Parlament na pewno nie będziemy zabiegał o to, by wprowadzić parytet w Komisji, ale myślę, że wszyscy w Parlamencie będą się sprzeciwiali temu, by w nowej Komisji było mniej niż dziewięć kobiet. To mniej niż 1/3 całej Komisji. Nie sądzę, żebyśmy byli gotowi zaakceptować Komisję z mniejszą liczbą kobiet - powiedział Schulz.

Także Jean-Claude Juncker, który został wybrany szefem przyszłej Komisji Europejskiej, jest za tym, aby w jego gabinecie było przynajmniej dziewięć przedstawicielek płci pięknej. Kobiety, które obecnie pełnią funkcję komisarzy, apelowały niedawno do Junckera, by powołał przynajmniej 10 kobiet do nowego kolegium.

CZYTAJ WIĘCEJ: Dyktat parytetów przyćmi kompetencje? Czytaj komentarz Dominiki Ćosić >>>

ZOBACZ TAKŻE: Nie stanowiska, a sankcje. Co europejscy przywódcy uzgodnili ws. Rosji? >>>