Ewa Kopacz jest, jak twierdzi "Rzeczpospolita" w stanie wojny z Radosławem Sikorskim. To ona nakazała sprawdzenie wszystkich notatek służbowych, które wykazały, że nie było spotkania w cztery oczy Donalda Tuska z Władimirem Putinem, o którym wspominał marszałek Sejmu. Dlatego też Sikorski musiał za swe słowa przeprosić i przyznać, że się pomylił.

Do tego, jak dowiedziała się gazeta, premier chce zmian na stanowisku marszałka Sejmu. Miała o tym rozmawiać z Donaldem Tuskiem, który wciąż jest szefem partii. 

ZOBACZ TAKŻE: Gorąco w Platformie. Tusk żądał dymisji Sikorskiego>>>