Na ostatnim szczycie Unii, uzyskał on formalną akceptację ze strony przywódców państw członkowskich. Teraz czas na konkrety. 


Najpierw trzeba utworzyć specjalny fundusz. Początkowo ma się w nim znaleźć 21 miliardów euro z unijnego budżetu oraz z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Później dobrze, by do wspólnej puli dołożyły się także państwa członkowskie, bo bez ich wkładów trudno będzie zrealizować liczne projekty. Na wstępnej liście życzeń dotyczących m.in. sektora energetycznego czy transportowego pojawiło się ponad 2 tysiące inwestycji. 

Niemcy chcą, aby pieczę nad funduszem miał Europejski Bank Inwestycyjny.

- Tak, by zapewnić, że projekty będą wybierane ze względów ekonomicznych, a nie politycznych - powiedziała niemiecka kanclerz Angela Merkel. Francuski prezydent Francois Hollande wskazywał z kolei, że nowy instrument musi powstać jak najszybciej.

- Jeśli będziemy czekać kolejny rok lub więcej, możemy znaleźć się w kolejnym kryzysie. Ten fundusz musi zacząć działać w ciągu kilku najbliższych miesięcy - mówił Hollande.

Zgodnie z planem Komisji, propozycja legislacyjna w tej sprawie zostanie zaproponowana w styczniu. Bruksela liczy na szybkie przyjęcie jej wniosku, dzięki czemu fundusz mógłby ruszyć w czerwcu.