To, że polski minister spraw zagranicznych otacza się mądrymi ludźmi, to dobrze. Nie podoba mi się naiwne tłumaczenie, że konsultacja dotyczyła kwestii językowych. To czyni tę sytuację trochę niepoważną - mówił doradca prezydenta w audycji "Gość Radia ZET".

CZYTAJ TAKŻE: MSZ broni Sikorskiego. "Konsultacje służyły jakości polskiej dyplomacji">>>

CZYTAJ WIĘCEJ: Sikorski płacił fortunę za redagowanie wystąpień. 19 tys. złotych za przemówienie>>>

Tomasz Nałęcz ocenił, że Sikorski powinien wprost powiedzieć, że konsultował swoje wystąpienia - debata dotyczy przede wszystkim wystąpienia Sikorskiego w Berlinie w 2011 roku - z brytyjskim dyplomatą, Charlesem Crawfordem. - Sikorski nie powinien unikać dziennikarzy. Gdyby marszałek wprost powiedział, to uznałbym, że sytuacja jest dość normalna - mówił Nałęcz, który zastrzegł, że choć "akceptuje mechanizm" korzystania z usług autora przemówień, to sam, jako wieloletni pracownik uczelni, sam przygotowuje swoje wystąpienia.

Monika Olejnik stwierdziła, że nie wyobraża sobie Bronisława Geremka konsultującego treść swojego wystąpienia z byłym ambasadorem Francji w Polsce. - Podzielam pani opinię. Nie wyobrażam sobie też, żeby w czasach międzywojennych były ambasador brytyjski konsultował wystąpienie ministra Becka. Ale czasy się zmieniają, minister Sikorski jest człowiekiem nowoczesnym, człowiekiem XXI wieku - na wpół krytykował, na wpół bronił obecnego marszałka Sejmu doradca prezydenta.

Jeśli miałbym coś w tej sytuacji krytykować, to tylko to naiwne wystąpienie, które współautora sprowadza do roli poprawiacza tekstu. Gołym okiem widać, że to wystąpienie nieprawdziwe, a powinno się unikać mówienia nieprawdy – podsumował Nałęcz.

Monika Olejnik przytoczyła wypowiedź Włodzimierza Cimoszewicza, który uznał za niebezpieczne to, że ważne wystąpienie szefa polskiej dyplomacji było konsultowane z obcokrajowcem, a jego treści nie poznali go prezydent i premier.

Tomasz Nałęcz uchylił się od odpowiedzi na to pytanie, mówiąc, że dysponuje wiedzą, która „nakazuje mu milczeć”. Monika Olejnik powiedziała, że Bronisław Komorowski i Donald Tusk byli zaskoczeni treścią berlińskiego wystąpienia. – Premier i prezydent miłosiernie dla ministra milczą, nie komentując, ile wiedzieli – odpowiedział Nałęcz.

Zapytam inaczej. Czy wystąpienie powinno być konsultowane z premierem i prezydentem Polski? – pytała Monika Olejnik. – Nie wyobrażam sobie innej sytuacji, żeby wystąpienie zasadnicze dla polskiej polityki zagranicznej nie było konsultowane z szefem, czyli prezydentem i premierem. To powinien być elementarz, powiem w trybie warunkowym – odpowiedział Nałęcz, ponownie sugerując, że Radosław Sikorski nie skonsultował treści swojego wystąpienia z prezydentem Komorowskim i premierem Tuskiem.