Dyplomaci mówią o łagodzeniu konfliktu na Ukrainie, ale obie strony nasilają walkę. Wzrasta liczba ostrzałów ukraińskich sił - w ciągu ostatniej doby zanotowano 150 takich przypadków.Zdaniem szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Stanisława Kozieja, kolejne doniesienia o przemiennym łagodzeniu i zaostrzaniu sytuacji na wschodzie Ukrainy świadczą o tym, że mamy do czynienia z "pełzającym konfliktem". Według rozmówcy IAR, na poziomie głów państw i działań dyplomatyczny doszło do sytuacji patowej, ale  na miejscu walk obie strony próbują wywalczyć jak najlepsze pozycje.

Prezydencki doradca profesor Roman Kuźniar zwraca uwagę, że czas pracuje na korzyść strony rosyjskiej. Władze tego kraju, żeby osiągnąć polityczny cel, nie kierują się ani kosztami materialnymi, ani ludzkimi. Ekspert w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową wskazuje też na powolne złamanie europejskiej solidarności z Ukrainą. Gdyby udało się ją utrzymać przez dłuższy czas, to- w opinii eksperta- koszty konfliktu mogłyby skłonić Rosję do jego złagodzenia.

Obaj eksperci podkreślają, że dużym zagrożeniem dla wschodniego sąsiada jest brak reform gospodarczych i strukturalnych na Ukrainie. Przyznają, że trudno o ich dokonanie, gdy na terenie kraju trwa wojna. OBWE przedstawiła tymczasem swój raport dotyczące wczorajszej tragedii w Doniecku. Według organizacji, w czasie ostrzału zginęło tam 8 cywilów. Pociski nadleciały z północnego - zachodu i zostały wystrzelone z moździerza albo broni artyleryjskiej. OBWE nie wskazuje, kto strzelał. Strony konfliktu obwiniają siebie nawzajem o atak.

ZOBACZ TAKŻE: Bezrobotni, naukowcy... Prawda o ukraińskich cyborgach>>>