Donald Tusk wyraził zadowolenie z rozmowy z Barackiem Obamą. Przewodniczący Rady Europejskiej powiedział, że jego wczorajsze spotkanie z amerykańskim prezydentem będzie miało duże znaczenie dla utrzymania jedności Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych wobec mówił, że jedność działań jest warunkiem utrzymania politycznej skuteczności współpracy transatlantyckiej.

Dodał, że zgodził się z amerykańskim prezydentem, iż trzeba wywierać nacisk w celu realizacji porozumień z Mińska. Oznacza to także możliwość przedłużenia sankcji, gdyby porozumienia te były łamane. Donald Tusk powiedział, że nikt na Zachodzie nie myśli o militarnym rozwiązaniu konfliktu na Ukrainie. W Unii panuje przekonanie, że decyzja o ewentualnym przedłużeniu sankcji, nałożonych na Rosję, powinna zapaść w czerwcu.

Przewodniczący Rady Europejskiej powiedział, że rozmawiał też o umowie handlowej Unii Europejskiej ze Stanami Zjednoczonymi, a także o zagrożeniu, jakie stwarzają terroryści muzułmańscy w Libii.

Komentując wypowiedź szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa, który zarzucił mu, że pogarsza współpracę Unii z Rosją, Tusk powiedział, że nie spodziewał się pochwał ze strony Moskwy. Dodał, że adwersarze Unii i Stanów Zjednoczonych starają się wytworzyć podział między nimi. Donald Tusk nie chciał komentować pomysłów powołania unijnej armii. Powiedział, że idea taka jest uzasadniona, ale problemy wiążą się z jej realizacją. Tusk dodał, że zajmie się tą sprawą po powrocie do Brukseli.

ZOBACZ TAKŻE: Po co Tusk pojechał do Stanów? Ekspert: Chce uratować wizerunek>>>