Ciężarówka jechała z Włoch z ładunkiem czekolady przeznaczonym dla kilku sklepów we Francji. Prowadził ją polski kierowca, który - zajeżdżając na rampę przed supermarketem w Bretanii - usłyszał dochodzące z wnętrza pojazdu odgłosy walenia pięścią w ścianę. Kierowca sam nie chciał otwierać ładowni, tym bardziej, że w trosce o całość przewożonego towaru była ona starannie zaplombowana. Zrobił to dopiero w towarzystwie pracowników zajmujących się rozładunkiem.

We wnętrzu, gdzie panowała temperatura 14 stopni Celsjusza,było dziewięć osób, w tym dwoje dzieci - roczne i trzyletnie. Mimo chłodu dobrze znieśli podróż.

Po odkryciu ludzi w ładowni natychmiast zawiadomiono policję i ratowników ze straży pożarnej. Policja przesłuchuje polskiego kierowcę.