Kraje członkowskie Unii Europejskiej chcą przyspieszyć proces deportacji nielegalnych migrantów, którzy nie mają szans na azyl w Europie. Do 2020 roku na ten cel ma być przeznaczonych 800 milionów euro z unijnego budżetu. To niektóre z wniosków z dzisiejszego spotkania ministrów spraw wewnętrznych w Luksemburgu.
Według unijnych - im więcej nielegalnych migrantów będzie odsyłanych do domu, tym mniej osób będzie chciało pójść ich śladem.

Mile widziani są tylko uchodźcy, ale już nie - na przykład - migranci ekonomiczni. Zawsze mówiliśmy, że trzeba pomagać tym, którzy rzeczywiście potrzebują ochrony międzynarodowej, Ci, którzy jej nie potrzebują muszą wrócić do swoich krajów - powiedział luksemburski minister Jean Asselborn. Unia chce także bardziej naciskać na kraje pochodzenia migrantów, by przyjmowały osoby, które nie mogą zostać w Europie.

Jeśli zaś chodzi o uszczelnienie granic zewnętrznych Wspólnoty, oprócz wzmocnienia unijnej agencji Frontex mówi się także ponownie o utworzeniu Europejskiego Korpusu Straży Granicznej. Miałby on pomagać krajom zmagającym się z dużym napływem migrantów, którego nie są w stanie kontrolować. „Jesteśmy na rozdrożu: czy odpowiedzialność za zarządzanie granicą powinna spoczywać tylko na poszczególnym kraju członkowskim, czy może powinna być to odpowiedzialność wspólna” - mówił komisarz do spraw migracji Dmitris Avramopoulos.

Za utworzeniem europejskiej straży granicznej bardzo wyraźnie opowiada się Francja. Wczoraj mówił o tym w europarlamencie prezydent Francois Hollande, a dziś francuski minister spraw wewnętrznych Bernard Cazeneuve przedstawił pewne szczegóły w tej sprawie. Według koncepcji Paryża, taki korpus miałby być zarządzany przez Frontex. Wnioski z dzisiejszego spotkania ministrów zostaną przekazane szefowi Rady Europejskiej Donaldowi Tuskowi, a następnie poddane pod obrady szefów państw i rządów Wspólnoty na przyszłotygodniowym szczycie.