Obserwatorzy z kampanii obywatelskiej "O sprawiedliwe wybory" twierdzą, że dochodziło do "totalnego wykorzystania" czynnika administracyjnego. W skład komisji wyborczych nie trafiali przedstawiciele demokratycznych organizacji, miały też miejsce naciski na wyborców, by głosowali przedterminowo.

Z kolei Aleh Hułak z białoruskiego Komitetu Helsińskiego powiedział, że wybory odbywały się z poważnym naruszeniem międzynarodowych standardów. Nie odpowiadały również w pełni białoruskiemu prawu - stwierdził Hułak. Jego zdaniem, były problemy z monitorowaniem liczenia głosów.

Tymczasem białoruska rządowa agencja prasowa "Biełta" cytuje Grigorija Rapotę. Sekretarz Związku Białorusi i Rosji oświadczył, że organizacja wyborów była dobra i wyborcy mieli możliwość wyrażenia woli.

Po południu swoją ocenę wyborów ma zaprezentować misja obserwatorów OBWE.