Te słowa to podsumowanie intensywnych negocjacji francuskich władz, prowadzonych w Waszyngtonie, Paryżu i Moskwie z Barackiem Obamą, Władimirem Putinem i Angelą Merkel.

Wszyscy są zgodni co do tego, że należy rozprawić się z dżihadem w Syrii i w Iraku. Punktem dzielącym Amerykanów i Francuzów od Kremla jest stanowisko co do przyszłości Baszara Asada. Minister spraw zagranicznych Laurent Fabius podkreślił, że wojna w Syrii powoduje straszliwą masakrę.

Dlatego - według szefa resortu - koniecznością jest zniszczenie Państwa Islamskiego i jednocześnie wypracowanie rozwiązania politycznego dla Syrii. Fabius podkreślił, że mimo różnic zdań co do tego ostatniego osiągnięto pewien postęp. Władimir Putin, według szefa dyplomacji francuskiej, miał zapewnić Francois Hollande’a, że rosyjskie samoloty zaprzestaną nalotów na pozycje rebeliantów i skupią się na bombardowaniu dżihadystów. Fabius nie wykluczył udziału w niezbędnych - jego zdaniem - operacjach lądowych jednostek reżimowych.