W Londynie sędzia Robert Owen przedstawia raport z publicznego dochodzenia w sprawie zamordowania Aleksandra Litwinienki. Wynika z niego, że była to operacja Federalnej Służby Bezpieczeństwa, na którą prawdopodobnie zgodził się prezydent Rosji, Władimir Putin. W ocenie sędziego, prezydent i jego współpracownicy mieli powody, by zabić Litwinienkę. Z raportu wynika też, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że podejrzani o otrucie Litwinienki Andriej Ługowoj i Dmitrij Kowtun działali na zlecenie FSB, które prawdopodobnie zatwierdził ówczesny szef służby, Nikołaj Patruszew.

Część mediów twierdzi też, że byłego agenta zamordowano nie tylko za ujawnienie politycznych sekretów Władimira Putina. Jak informuje na Twitterze wydawca "Daily Beast", Nico Hines, jednym z powodów operacji FSB, były oskarżenia przez Litwinienkę rosyjskiego prezydenta o pedofilię.

Pisze też o tym "Daily Telegraph". Zdaniem brytyjskiej gazety, w raporcie sędziego Owensa czytamy, że w lipcu 2006 na stronie Chechenpress pojawił się artykuł Litwinienki opisujący incydent na Kremlu. Putin spotkał się wtedy z grupą turystów, którzy zwiedzali kompleks pałacowy, po czym nagle schylił się i pocałował małego chłopca w brzuch. 

Wyjaśnieniem dziwnego zachowania miała być, zdaniem Litwinienki, historia rosyjskiego prezydenta. Stwierdził, jak pisze gazeta, że po ukończeniu szkoły KGB, Putin dlatego nie trafił bezpośrednio do wywiadu, bo jego przełożeni wiedzieli o tych skłonnościach. Dlatego też, jak napisał były agent FSB, gdy tylko Putin został szefem FSB i kandydatem na prezydenta zaczął szukać i niszczyć wszystkie dowody, które zebrano przeciw niemu. W tym, jak wynika z tekstu, kasety na których nagrano, jak uprawia seks z nieletnimi. Sędzia Robert Owens przyznał w raporcie, że te "personalne ataki na Putina mogą być silnym motywem morderstwa".

Wynik dochodzenia skomentowała wdowa po Litwinience, która wzywa do wprowadzenia sankcji wobec Rosji. Marina Litwinienko domaga się również zakazu podróżowania dla niektórych przedstawicieli rosyjskich władz, w tym prezydenta Władimira Putina.

Po śmierci Aleksandra Litwinienki w listopadzie 2006 roku, Scotland Yard szybko ustalił jej przyczynę: zatrucie radioaktywnym polonem i przypuszczalnych sprawców - dwóch innych byłych agentów FSB. Londyn nie uzyskał od Moskwy zgody na ich ekstradycję na proces, który nie mógł się przez to odbyć. Również dochodzenie sądowe nie przyniosło konkluzji i sędzia Robert Owen zawiesił je. Dopiero w kolejnym, niezależnym dochodzeniu uzyskał znacznie więcej materiałów.

Jednym z dowodów w sprawie było wideo, do którego przed laty dotarł dziennik.pl, a na którym widać zapis ćwiczeń jednostki rosyjskich sił specjalnych. Nagranie pochodzi z czasów przed śmiercią Litwinienki.