W nocy z czwartku na piątek 31-letni mieszkaniec Nicei o francusko-tunezyjskim pochodzeniu, którego BBC identyfikuje jako Mohameda Lahouaieja Bouhlela, wjechał dużym samochodem ciężarowym na słynną, nadmorską Promenadę Anglików (fr. Promenade des Anglais) w Nicei, masakrując tłum ludzi, którzy brali udział w obchodach Dnia Bastylii.

Agencja EFE cytuje Estrosiego, szefa rady regionu Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże, byłego burmistrza Nicei, który skrytykował działanie służb bezpieczeństwa w kontekście tragicznego zamachu, w którym zginęły co najmniej 84 osoby. Jak to możliwe, że ta ciężarówka wjechała do strefy dla pieszych, (...) jak to możliwe, by sprawca działał sam?"= - dopytywał Estrosi w wywiadzie dla radia i telewizji RMC-BFMTV.

Szef rady regionalnej zapowiedział, że te same pytania zada prezydentowi Francji Francois Hollande'owi, który w piątek przybył do Nicei. Estrosi zastanawia się również, ilu policjantów rozmieszczono w centrum miasta, na którego ulicach podczas ataku znajdowały się tysiące osób obserwujących pokaz sztucznych ogni zorganizowany z okazji francuskiego święta narodowego.

Estrosi podkreślił w wywiadzie, że nie wierzy, iż sprawca mógł działać sam oraz że domaga się dochodzenia, które rozjaśni kwestie ewentualnych wspólników terrorysty. Estrosi, członek partii Republikanów, skrytykował także działania socjalistycznego rządu Francji: jego zdaniem po ostatniej serii zamachów terrorystycznych w kraju nie wprowadzono "wystarczająco skutecznych środków" bezpieczeństwa.

Z kolei portal "The Local" podaje, że zamachowiec na kilka dni przed atakiem wynajął ciężarówkę w podnicejskim Saint-Laurent-du-Var. Dziennikarze "The Local" zastanawiają się, jak kierowca zdołał wjechać ciężarówką do centrum miasta; portal informuje, że pojazd prawdopodobnie staranował barierki ustawione wzdłuż promenady przez siły bezpieczeństwa, by oddzielić pieszych od ruchu drogowego. "The Local" cytuje również piątkowe doniesienia medialne, według których zamachowiec miał mówić policjantom, że jest dostawcą lodów.