Misja ministra spraw zagranicznych, która miała doprowadzić Polskę do zasiadania w charakterze niestałego członka w Radzie Bezpieczeństwa ONZ na razie doprowadza internautów do śmiechu. Wszystko za sprawą zabawnej wpadki Witolda Waszczykowskiego. Szef MSZ, komentując szereg spotkań, jakie odbył w Nowym Jorku, podkreślił, że rozmawiał również z przedstawicielami takich karaibskich państw jak "Belize i San Escobar".

Nie wiadomo, czy chodziło o przejęzyczenie, czy raczej o świadome przekonanie ministra, że istnieje takie państwo jak San Escobar - zastanawia się warszawski korespondent "Daily Telegraph" Matthew Day. Jak dodaje, być może Witold Waszczykowski sądził, że San Escobar to jedno z małych karaibskich państw, jak na przykład Saint Kitts i Nevis. Zauważa jednak, że wpadka szefa polskiego MSZ szybko zaczęła żyć własnym życiem w internecie.

Twitter i Facebook zalały posty, w których internauci drwią z ministra, niektórzy publikują zdjęcia rzekomo przedstawiające miejsca i polityków z San Escobar. Na Facebooku powstała nawet strona państwa San Escobar, na której Jarosław Kaczyński występuje jako prezydent.

Nieistniejące państwo doczekało się również swojej strony w Wikipedii (została ona jednak po pewnym czasie usunięta), a w mediach społecznościowych można znaleźć już także letnie wspomnienia i fotografie opisywane przez internautów jako pochodzące z wakacji na San Escobar.

Do żartów z wpadki ministra spraw zagranicznych przyłączył się nawet zakon jezuitów, publikując na Facebooku mem przedstawiający "dawną jezuicką misję w San Escobar opisaną m.in. na kartach słynnej książki Cacao DeMorreno".

W serwisie YouTube pojawił się także film przedstawiający "obywateli San Escobar celebrujących podpisanie unii z Polską":