Chodzi o pogrzeb około 50 osób, ofiar katastrofy, które mają spocząć na cmentarzu wojskowym w Mytiszczach pod Moskwą. Krewni pasażerów samolotu powiedzieli portalowi Meduza, że data obrzędu wciąż jest przenoszona. W minioną środę rodziny zostały poinformowane, że pogrzeb odbędzie się w sobotę, jednak następnego dnia podano im inny termin: 16 lub 17 stycznia.

Koszty związane z pogrzebem wzięło na siebie ministerstwo obrony. Ustalenia dotyczące pogrzebu przewidują, iż trumny zostaną w sposób zorganizowany przewiezione na cmentarz w Mytiszczach. Forma uroczystości przewiduje krótkie nabożeństwo nad trumną i pochówek. Jednak krewni mieli nadzieję na ceremonię o bardziej publicznym i uroczystym charakterze. Według Nadieżdy Stolar, wdowy po soliście Chóru Aleksandrowa, zwierzchnicy klasztoru Nowodziewiczego zgodzili się na udostępnienie świątyni w celu nabożeństwa, a uroczystość skłonny był poprowadzić dostojnik eparchii moskiewskiej.

Krewni ofiar mówią, że ministerstwo obrony sprzeciwia się temu, by odbyło się nabożeństwo w takiej formie, mimo zgody Cerkwi. "Kto dał ministerstwu obrony prawo do decydowania o nabożeństwie? Teraz oni (ofiary katastrofy - PAP) to nie są żołnierze, artyści, lecz nasi krewni, którzy zginęli. Dziękujemy za to, że ministerstwo wzięło na siebie pogrzeb i koszty, ale chęć rodzin, by godnie pochować zmarłych nie podlega jego władzy" - powiedziała Stolar portalowi Meduza.

Tymczasem, jak podało w sobotę radio Echo Moskwy, tego dnia mają odbyć się pierwsze pogrzeby ofiar katastrofy, jednak o sobocie informują tylko źródła, a oficjalnie informacja ta nie jest potwierdzona. Agencja RIA-Nowosti podała z kolei w piątek, powołując się na źródło, że 49 osób zostanie pochowanych w poniedziałek w Mytiszczach, gdzie uroczystości będą odbywać się od rana w dwugodzinnych odstępach.

Wciąż nie odnaleziono ciał wszystkich ofiar. W szczególności, nie znaleziono ciała drugiego pilota Aleksandra Rowienskiego - powiedziało w piątek portalowi Gazeta.ru źródło zaznajomione z materiałami dochodzenia ws. katastrofy. Według niego nie zakończono jeszcze odczytu rejestratorów lotu, tzw. czarnych skrzynek. "Jest tam wiele momentów, kiedy nie słychać wyraźnie głosów członków załogi. Oprócz tego, nie odczytano jeszcze drugiej czarnej skrzynki, która rejestruje parametry techniczne i dane systemów samolotu" - powiedział rozmówca Gazety.ru. Wcześniej władze Rosji zapowiadały, że wstępne dane o przyczynach katastrofy będą znane jeszcze w styczniu.

Samolot Tu-154 należący do resortu obrony rozbił się 25 grudnia zaraz po starcie z Soczi. Na pokładzie były 92 osoby - 84 pasażerów i ośmiu członków załogi. Maszyna leciała z Moskwy do Syrii, a w Soczi miał międzylądowanie w celu uzupełnienia paliwa. Większość pasażerów stanowili członkowie słynnego Chóru Aleksandrowa, którzy mieli dać noworoczny koncert w rosyjskiej bazie lotniczej Hmejmim.