Jak podał rzecznik, w czwartek podczas międzynarodowych ćwiczeń we Włoszech awaryjnie lądował polski śmigłowiec. Pilot śmigłowca postąpił zgodnie z procedurami i bezpiecznie wylądował w terenie przygodnym. Załoga opuściła pokład. Nikomu nic się nie stało. Po wylądowaniu załoga stwierdziła pożar, w wyniku którego śmigłowiec spłonął" - poinformował Głuszczak.

Dodał, że w postępowaniu wyjaśniającym zostaną zbadane przyczyny awarii, a dowódca generalny RSZ wstrzymał czasowo loty śmigłowców W-3.

W ćwiczeniu we Włoszech brały udział cztery śmigłowce polskiej armii - dwa Sokoły i dwa Mi-24.

Według włoskiej agencji Ansa polski śmigłowiec z sześcioma osobami na pokładzie, w tym jednym Francuzem, rozbił się w czwartek niedaleko Padwy na północy Włoch.

Do zdarzenia doszło w trakcie ćwiczeń w rejonie Massanzago w Wenecji Euganejskiej. Wg włoskiej agencji w czasie lotu w formacji zauważono płomienie wydobywające się z turbiny. Podczas awaryjnego lądowania na polu uprawnym śmigłowiec miał ulec poważnemu uszkodzeniu i zapalić się.

Osobom, które leciały Sokołem, udzielono pomocy medycznej, nikt nie odniósł poważnych obrażeń, ogień ugaszono - podała Ansa.