Odnosząc się do prac nad oświadczeniem końcowym szczytu G20, Merkel powiedziała w wywiadzie dla tygodnika "Die Zeit", że przypominają one "kwadraturę koła".

Negocjacje są bardzo skomplikowane, co wynika z "politycznej różnorodności" krajów należących do G20 - wyjaśniła. Sytuację komplikuje fakt, że USA chcą wystąpić z porozumienia paryskiego dotyczącego klimatu - zaznaczyła Merkel.

Szefowa niemieckiego rządu skrytykowała podejście USA do globalizacji. - Podczas gdy my szukamy możliwości współpracy korzystnej dla wszystkich, administracja amerykańska traktuje proces globalizacji nie jak sytuację, w której wszyscy mogą wygrać, lecz jak układ, w którym są zwycięzcy i przegrani - powiedziała Merkel.

Niemiecka kanclerz powtórzyła swoją wcześniejszą opinię, że czasy, gdy Europa mogła liczyć bezwarunkowo na innych, "skończyły się". Jej słowa interpretowane są jako krytyka pod adresem Waszyngtonu.

Gabriel powiedział w wywiadzie dla radia Deutschlandfunk, że w relacjach z USA kraje europejskie powinny wykazać większą "pewność siebie". - My - Europejczycy i Niemcy cieszymy się dobrą opinią, ponieważ uważani jesteśmy za uczciwych partnerów. Możemy występować z większą pewnością siebie - zaznaczył szef niemieckiej dyplomacji.

Odnosząc się do wizyty Trumpa, Gabriel powiedział: - Chcemy mu wyjaśnić, że "America first" (Ameryka przede wszystkim) nie oznacza "tylko Ameryka". Szef MSZ podkreślił, że Niemcy nie są "dodatkiem" (w oryginale "breloczkiem") amerykańskiej polityki. - Wyciągamy rękę proponując przyjaźń i kooperację, ale nie musimy być służalczy - zastrzegł.

Gabriel dodał, że obawia się wojny handlowej pomiędzy USA a Europą.