Krytykując fakt, że iraccy Kurdowie świętowali wyniki referendum, wymachując m.in. flagami Izraela, Tayyip Recep Erdogan powiedział: To pokazuje jedno: ta administracja ma wspólną historię z Mosadem, oni podążają ramię w ramię. Zdajecie sobie sprawę z tego, co zrobiliście? Jedynie Izrael was popiera - dodał turecki prezydent, zwracając się do przywódców kurdyjskich w Iraku podczas transmitowanego w telewizji wystąpienia w Erzurum na wschodzie Turcji. Na przedreferendalnych wiecach w irackim Kurdystanie eksponowano izraelskie flagi, a na referendum przyjechali również izraelscy obserwatorzy.

13 września premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył, że jego kraj popiera kurdyjską niepodległość, chociaż separatystyczną Partię Pracujących Kurdystanu (PKK) uważa za organizację terrorystyczną. W oświadczeniu kancelarii izraelskiego premiera poinformowano, że państwo żydowskie odrzuca działania PKK. Jednak - jak napisano w komunikacie - Izrael popiera zgodne z prawem starania Kurdów o uzyskanie własnego państwa. Izrael od dawna był przychylny Kurdom i jest pierwszym krajem, który oficjalnie poparł ich plan zorganizowania referendum niepodległościowego.

Negatywne stanowisko wobec referendum, w którym 92,7 proc. uczestników opowiedziało się za niepodległością Kurdystanu, zajęły Stany Zjednoczone i państwa europejskie. Niepodległości Kurdystanu sprzeciwiają się nie tylko centralne władze w Bagdadzie, ale również Turcja, Iran i Syria, gdzie tak jak w Iraku jest znaczna mniejszość kurdyjska i władze obawiają się nasilenia tendencji separatystycznych.

Chociaż władze kurdyjskie w Iraku oświadczyły, że po referendum nie proklamują automatycznie niepodległości, Bagdad natychmiast zażądał unieważnienia plebiscytu; wezwał też Kurdów do dialogu, ale w ramach obowiązującej konstytucji. Od 1991 roku iracki Kurdystan, składający się z trzech prowincji i liczący ok. 4,6 mln mieszkańców, ma znaczną autonomię. Kurdowie odgrywają kluczową rolę w walce z dżihadystami z Państwa Islamskiego.