Polska ambasada wyraziła "zaniepokojenie" z powodu zawartości komentarza, "zdumienie" jego stwierdzeniami i "rozgoryczenie" konkluzjami, bo - jak podkreśliła - nie tylko przywołuje on "antyhistoryczne zarzuty antysemityzmu”, ale również jest w nim mowa o odpowiedzialności Polaków.

W nocie przypomniano o Polakach, którzy otrzymali tytuł Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata i o tym, że Polska najdłużej walczyła z "nazistowską tyranią".

- Na polskim terytorium, okupowanym przez niemieckich nazistów nie istniał ani jeden ośrodek, który współpracowałby z najeźdźcami - zapewniła polska ambasada. W liście mowa jest też o grobach żydowskich żołnierzy pochowanych na cmentarzach wojennych, między innymi na Monte Cassino.

- To wszystko czyni bezpodstawnymi i niezrozumiałymi oskarżenia wobec Polaków o rzekomą "osobistą odpowiedzialność w Holokauście” - dodała ambasada. Oskarżenia takie uznała za fałszywe i "głęboko niesprawiedliwe wobec historii i godności ludzi, Polaków i nie tylko".

"Współodpowiedzialność Polaków w Holokauście"

List ambasady we Włoszech jest reakcją na komentarz "Wojtyła i braterstwo. Nie zapominajmy o nim" na temat inicjatywy "Różaniec do Granic" w Polsce. Tekst ukazał się w "Corriere della Sera" 11 października.

Autor artykułu, znany włoski publicysta Gian Antonio Stella napisał, że była to inicjatywa “przeciwko imigrantom”.

Następnie stwierdził: "Polacy nie powinni nigdy zapomnieć, nigdy, ich własnej osobistej odpowiedzialności w Holokauście. Nie tylko u boku niemieckich nazistów, ale także potem". W tym kontekście wymienił pogrom kielecki w 1946 roku.

Pod wydrukowanym w poniedziałek listem zamieszczono replikę autora tekstu. Stella przypomniał m.in. słowa przeprosin za postawy niektórych Polaków, jakie wobec przywódców Izraela i wspólnoty żydowskiej wygłosili byli prezydenci Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski, a także prymas Polski kardynał Józef Glemp w Jedwabnem.

Stella kończy pytaniem: "Czemu te wszystkie przeprosiny, skoro wszyscy Polacy w sprawie antysemityzmu mają spokojne sumienie?".