Dziennik Gazeta Prawana logo

Lech Wałęsa ma przeprosić byłego pracownika Stoczni Gdańskiej. "Wreszcie zaczyna zwyciężać prawda"

1 lutego 2018, 16:46
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Lech Wałęsa i Jarosław Wałęsa
Lech Wałęsa i Jarosław Wałęsa/Agencja Gazeta
Lech Wałęsa ma przeprosić byłego pracownika Stoczni Gdańskiej, Henryka Jagielskiego za nazwanie go tajnym współpracownikiem SB, za zarzucenie mu pobicia kolegi w stoczni oraz że należał do "tajnego stowarzyszenia" – orzekł w czwartek gdański sąd. Pełnomocnik Lecha Wałęsy odmówił komentarza.

Sąd Okręgowy w Gdańsku w czwartek ogłosił wyrok w procesie o naruszenie dóbr osobistych z powództwa b. pracownika Stoczni Gdańskiej Henryka Jagielskiego przeciwko Lechowi Wałęsie. Jagielski pozwał Wałęsę do sądu - za nazwanie go tajnym współpracownikiem SB. W toku procesu powód zarzucił pozwanemu także mówienie nieprawdy o jego przynależności do "jakiegoś dziwnego stowarzyszenia o zbrodniczym charakterze" oraz, że "pobił kolegę w stoczni w latach 70."

Lech Wałęsa ma przeprosić Henryka Jagielskiego za nazwanie go tajnym współpracownikiem SB, za zarzucenie mu pobicia kolegi w stoczni oraz że należał do "tajnego stowarzyszenia" – orzekł w czwartek gdański sąd. Przeprosimy mają być zamieszczone na twitterze, na portalach gazeta.pl i dziennik.pl oraz listownie.

Były prezydent został też zobowiązany do zapłacenia na rzecz Jagielskiego 15 tys. zł wraz z odsetkami od czerwca 2017 r. i 600 zł tytułem zwrotu opłaty sądowej. B. prezydent ma też zapłacić 4,860 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego i zaprzestać rozpowszechniania tych informacji.

Lecha Wałęsy nie było w czwartek w sądzie. Pełnomocnik b. prezydenta, mecenas Maciej Prusak odmówił komentarza do orzeczenia sądu.

W swojej mowie końcowej w ubiegłym tygodniu pełnomocnik domagał się oddalenia powództwa w całości. Dyrektor biura Lecha Wałęsy, Adam Domiński poinformował PAP, że nie będzie komentarza "do czasu otrzymania pisemnego uzasadnienia orzeczenia sądu". - – wyjaśnił.

W ocenie sądu, "twierdzenie jedynie na tej podstawie (rejestracji Jagielskiego w latach 60. jako swojego tajnego współpracownika o pseudonimie "Rak", bez dowodów na jego działalność operacyjną – PAP), że ktoś był agentem SB, jest zbyt daleko idące i pozwany wykazał się tutaj daleko idącą lekkomyślnością opierając na tym swoje przekonanie o współpracy powoda z SB".

- - podkreślił sąd. - – podkreślił sędzia Piotr Kowalski w ustnym uzasadnieniu.

W odniesieniu do zarzutu o pobiciu kolegi, sąd na podstawie zeznań świadków uznał, że "przebieg tego zajścia jest daleki od nazwania tego incydentu pobiciem". - – mówił sędzia.

- – zaznaczył sędzia.

- – uzasadniał sędzia.

- – powiedział komentując wyrok obecny w sądzie 84-letni Henryk Jagielski. - - powiedział dziennikarzom.

Proces toczył się od maja ubiegłego roku przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Rejestrację Jagielskiego potwierdził na pierwszej rozprawie, dyrektor Wojskowego Biura Historycznego Sławomir Cenckiewicz. Przyznał wówczas, że pracując wraz z Piotrem Gontarczykiem nad książką "SB a Lech Wałęsa" (wydana w 2008 r. przez IPN) odkrył, że SB zarejestrowała Jagielskiego w latach 60. jako swojego tajnego współpracownika o pseudonimie "Rak".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj