Najwyższy czas, żebyśmy odnowili nasze śluby w imię naszych wartości zapisanych w artykule 2 Traktatu o Unii Europejskiej - powiedział Tusk w wystąpieniu na forum PE w Strasburgu.

Przypominając, że UE to wspólnota polityczna, cytował art. 2 Traktatu o UE, który mówi, że Unia opiera się na poszanowaniu godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowaniu praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości.

Wartości te - mówił za traktatem Tusk - są wspólne państwom członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn.

Chciałbym przypomnieć wszystkim u władzy, wszystkim krajom członkowskim, że przez podpisanie traktatu, podpisaliście się pod tym artykułem, więc albo go szanujecie, albo jasno mówicie, że go odrzucacie ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu - powiedział szef Rady Europejskiej.

Nie wymienił przy tym żadnego kraju, jednak w ostatnim czasie pytania dotyczące przestrzegania wartości unijnych były podnoszone nie tylko w kontekście Polski, ale też Malty, gdzie zabito dziennikarkę publikującą niewygodne teksty dla premiera tego kraju, a także Hiszpanii, gdzie policja brutalnie powstrzymywała ludzi przed udziałem w referendum niepodległościowym w Katalonii.

Szef Rady Europejskiej mówił też o Brexicie, podkreślając, że podczas zeszłotygodniowego spotkania unijna "27" pokazała, iż nikt nie może jej podzielić w negocjacjach. Apelował o utrzymanie jedności, niezależnie od tego, w jakim kierunku pójdą rozmowy co do warunków Brexitu. - Przed nami najtrudniejszy z testów wytrzymałościowych. Jeśli nie przejdziemy go pomyślnie, negocjacje skończą się naszą porażką - ostrzegał Tusk.

Przerzucił przy tym odpowiedzialność za wynik rozmów na Wielką Brytanię. - Teraz to od Londynu zależy, jak się to skończy: dobrym porozumieniem, bez porozumienia czy bez Brexitu - powiedział Tusk. - Unia Europejska będzie zdolna poradzić sobie z każdym z tych scenariuszy tak długo, jak długo nie damy się podzielić.

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, który również brał udział w debacie w PE, zapewniał, że kierowana przez niego instytucja "nie pracuje z założeniem, że porozumienia nie uda się osiągnąć". "Komisja nie negocjuje we wrogim nastroju. Chcemy osiągnąć porozumienie. Ci, którzy nie życzą sobie porozumienia, nie znajdą poparcia w Komisji. Chcemy uczciwego porozumienia. I będziemy je mieli" - deklarował.

Innym z tematów, który został poruszony we wtorek w Parlamencie Europejskim, była migracja. Juncker podkreślał, że chciałby przyspieszenia prac, zwłaszcza jeśli chodzi o wspólną procedurę azylową w UE. Choć w wielu kwestiach szefowie KE i RE mówili jednym głosem, to w odniesieniu do kryzysu migracyjnego widać było zniuansowane stanowiska. Juncker nie chce porzucić pomysłu rozdzielnika uchodźców w razie sytuacji kryzysowej, natomiast Tusk akcentował, że w tej kwestii nie ma zgody wśród państw członkowskich UE.

Od samego początku apelowałem, by budować europejską odpowiedź na tym, co nas łączy, czyli ochronie naszych granic zewnętrznych. Robiłem to będąc świadomym, że są również koncepcje, przez które państwa członkowskie znajdują się w ciągłym konflikcie - oświadczył szef Rady Europejskiej.

Przypomniał, że jeden z takich pomysłów to relokacja, a dokładnie obowiązkowe kwoty przyjmowania uchodźców. Przyznał, że w tej sprawie osiągnięcie konsensusu jest dziś tak prawdopodobne, jak wiele miesięcy temu; w praktyce od miesięcy niemożliwe.

Tusk wskazał wszelako, że widzi realną szansę pełnego porozumienia do czerwca przyszłego roku w takich sprawach jak: ochrona granic zewnętrznych; wsparcie dla krajów granicznych, czyli Włoch, Grecji, Hiszpanii, Bułgarii; strategia wobec Afryki; odpowiednie wsparcie dla organizacji pomagających uchodźcom i migrantom, a także polityki powrotów i readmisji.

Jeśli w tych sprawach będziemy naprawdę skuteczni, będziemy naprawdę blisko trwałego rozwiązania kryzysu migracyjnego - ocenił szef Rady Europejskiej.