Obie strony mówią o sukcesie. Wobec niewygórowanych oczekiwań i pogarszającego się ostatnio klimatu w relacjach UE-USA, porozumienie, jakie przywozi do Europy przewodniczący KE, może wydawać się dobre. Pomiędzy Junckerem, a Trumpem jest dobra chemia. Juncker ma respekt dla Trumpa i to pomaga - mówił dziennikarzom wysokiej rangi urzędnik unijny, który brał udział w rozmowach w Waszyngtonie.

Głównym zyskiem z wypracowanego układu ma być dla strony unijnej ponowne przeanalizowanie przez USA ceł na stal i aluminium, oraz powstrzymanie się Waszyngtonu przed nałożeniem taryf na samochody produkowane w Europie. Natomiast USA - jak ogłosił amerykański przywódca - skorzystają z unijnej zgody na "natychmiastowe" zwiększenie importu amerykańskiej soi i gazu skroplonego (LNG) oraz obniżenie taryf w sektorze przemysłowym.

Po politycznym porozumieniu będzie teraz czas na rozmowy o szczegółach. Z wyjaśnień jakie - zastrzegając anonimowość - przekazał wysokiej rangi urzędnik KE wynika, że UE nie będzie wprowadzała żadnych rozwiązań "w stylu sowieckim", by kupować więcej amerykańskiej soi, czy gazu LNG. Jednak faktycznie do "28" może trafić więcej tych produktów z USA na zasadach rynkowych.

Soja, która jest głównym źródłem białka np. w hodowli trzody, sprowadzana jest teraz do UE ze Stanów Zjednoczonych z zerową stawką taryfową. Nie może być zatem mowy o obniżaniu cła, żeby ułatwić sprzedaż. Unia rocznie importuje około 300 mln ton soi. Na Starym Kontynencie nie uprawia się jej na taką skalę - głównie ze względów klimatycznych. Innymi dostawcami do UE są jeszcze Brazylia i Argentyna.

Jak przekonują urzędnicy unijni cena soi spadła ze względu na ograniczenie importu przez Chiny, dlatego można się spodziewać, że faktycznie więcej amerykańskiej soi trafi do Europy.

Względy rynkowe odegrają również rolę w imporcie gazu LNG. Według urzędnika Komisji, który brał udział w rozmowach w Waszyngtonie podniesiona została w nich sprawa gazociągu Nord Stream 2 (Trump wielokrotnie krytykował publicznie to przedsięwzięcie, wskazując na energetyczne uzależnianie UE od Rosji). W rozmowie z Junckerem prezydent USA miał się odnosić to Nord Stream 2 w "aluzyjny, nieagresywny sposób".

Niezależnie od tego strony ustaliły, że ograniczona ma być biurokracja dotycząca sprzedaży amerykańskiego gazu LNG na rynki europejskie. Dziś potrzebne są do tego licencje eksportowe, które w przyszłości - jak podało źródło - mają być przyznawane automatycznie.

To jednak nie wystarczy, by UE kupowała więcej LNG od USA, bo gaz z innych źródeł - np. z Rosji - może być tańszy. Tu jednak znów pojawiły się nadzieje na to, że zadziała rynek. Urzędnicy unijni zwracają uwagę na to, że rosnące ceny ropy, z którymi jest powiązana cena gazu spowodują wzrost opłacalności sprowadzania błękitnego paliwa z USA. Czy faktycznie UE "natychmiastowo" - jak przekonywał Trump - zwiększy import tego surowca przez Atlantyk nie jest przesądzone. Tekst porozumienia nie mówi o tym, że UE zobowiązuje się do większego importu. To raczej deklaracja intencji - tłumaczyło źródło.

Polityczny układ Trumpa i Junckera otwiera drogę do zawarcia porozumienia ad hoc w sprawie taryf celnych. W Brukseli przekonują, że nie będzie to na pewno "TTIP-bis, czy light". Z informacji ze źródeł w KE wynika, że teraz grupa robocza złożona z urzędników USA i UE będzie pracować nad tym, czego dotyczyć ma przyszły układ.

Unijni urzędnicy przekonują, że nie będzie on obejmował produktów rolnych, czy samochodów (choć to właśnie kwestia wiszącej w powietrzu decyzji USA o dodatkowych taryfach na produkowane w Europie auta najbardziej niepokoiła kraje unijne). UE chroni swój rynek samochodów osobowych 10-procentowymi cłami (wobec 2,5 proc. w strony USA). Stany Zjednoczone mają za to 25-procentowe taryfy na pickupy i samochody ciężarowe. Pozostawienie takiego układu byłoby korzystne dla Europy, ale w Brukseli padają pytania, czy Trump nie odwoła swej obietnicy w tej sprawie wpisem na Twitterze.

Gdy grupa robocza ustali, czego dokładnie mają dotyczyć rozmowy, Komisja Europejska będzie musiała dostać mandat państw członkowskich, by podjąć negocjacje, ponieważ ten, który dotyczy prowadzenia rokowań w sprawie TTIP (zamrożonych po dojściu Trumpa do władzy), nie wystarczy.

Przegraną politycznego porozumienia może czuć się Hiszpania, której oliwki USA obłożyły niedawno cłami antydumpingowymi. Choć KE oceniła jeszcze w czerwcu, że to niesprawiedliwy ruch, Juncker i Trump nie poruszyli tego tematu. Spór będzie musiała rozstrzygnąć Światowa Organizacja Handlu .