Sycylijska mafia znalazła silnego i dość niespodziewanego sojusznika. Dwa lata policyjnego śledztwa pozwoliły ustalić, że mafiosi sprytnie unikali procesów dzięki pomocy lokalnej loży masońskiej. Masoni - lekarze, policjanci, pracownicy sądowi - pomagali mafii. A ta słono za to płaciła.

Loża miała swoich ludzi tam, gdzie mafii było trudno dotrzeć. Masoni mogli bez problemu wyciągać informacje z tajnych akt sądowych i zamkniętych archiwów elektronicznych wymiaru sprawiedliwości. Za te dane słono płaciła mafia. Dzięki nim gangsterzy mogli manipulować dochodzeniami i procesami.

Konktakty mafii z lożą przerwała w końcu policja. Po dwuletnim śledztwie aresztowano osiem osób.

Ale mafia szukała sojuszników także gdzie indziej. Policjanci ujawnili, że o pomoc gangsterom podejrzany jest także jezuita. Jego mieszkanie zostało przeszukane. Zakonnik próbował wpływać na sędziów, którzy prowadzili procesy przeciwko gangsterom.