Samobójca-nieudacznik dostanie karę śmierci
29-letni Juan Alvarez ustawił auto na torach i polał benzyną. Wsiadł i czekał na pociąg, który miał zakończyć jego życie. Jednak rozmyślił się i wyskoczył, zanim lokomotywa wbiła się w jego samochód. Przeżył, ale w katastrofie 11 osób zginęło, a aż 180 zostało rannych. Sąd uznał go wielokrotnym mordercą. Grozi mu kara śmierci.
- Krwawa masakra podczas maratonu
- Roboty-samobójcy zaatakują świat?
- Pod Poznaniem wykoleił się pociąg z siarką
- Skoczył z 11. piętra, jest poobijany
- 8-letnia terrorystka-samobójczyni zabiła osiem osób
- Na Dworcu Centralnym spłonął człowiek
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Szybki pociąg Merolink uderzył w pustego jeepa, przeciągnął ponad sto metrów, a potem wzbił się w powietrze i uderzył w skład jadący z naprzeciwka. Pociągi jechały ponad 100 kilometrów na godzinę. Katastrofa pochłonęła 11 śmiertelnych ofiar. 180 osób zostało rannych. 40 trafiło do szpitali w ciężkim stanie.
Niedoszły samobójca w tym czasie spokojnie poszedł do domu przyjaciela. Tam zranił się kilka razy nożyczkami. Niegroźnie.
Prokurator nie uwierzył w wersję wydarzeń mężczyzny. Jego zdaniem, Alvarez nie chciał popełnić samobójstwa, tylko zwrócić na siebie uwagę otoczenia. Zdaniem prokuratora, samobójstwo to bajka, która ma zmiękczyć sąd i odwieść go od skazania mordercy na karę śmierci.
Ale bajka nie zadziałała, sąd w Los Angeles uznał Juana Alvareza winnym wielokrotnego zabójstwa. Teraz czeka on na ogłoszenie wysokości kary - grozi mu najwyższa - śmierć.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!