Postanowił odebrać sobie życie. W tym celu 21-letni Zabrzanin zakradł się na dach 11-piętrowego wieżowca i skoczył z krawędzi. Spadał prawie czterdzieści metrów. Przeżył - wylądował na dachu zaparkowanego pod budynkiem samochodu. Mężczyzna nawet nie stracił przytomności i z "ogólnymi obrażeniami" trafił do szpitala.
Tylko cud mógł uratować 21-letniego mężczyznę z Zabrza, który postanowił odebrać sobie życie skacząc z wieżowca przy ul. Gdańskiej. Niedoszły samobójca przepiłował kraty, wszedł na dach 11-piętrowego wieżowca i skoczył - donosi serwis tvs.pl.
"Najpierw był głośny krzyk spadającego, potem ogromny trzask i hałas rozbitego szkła. Spadł dokładnie na środek dachu" - relacjonował jeden ze świadków zdarzenia. Dach samochodu zapadł się całkowicie. Ale okazało się że 21-latek żyje i jest przytomny.
Z ogólnymi obrażeniami desperat został przewieziony do szpitala.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl