Z pierwszych informacji wynika, że młodsza chorąży pełniła służbę razem z dowódcą patrolu od godz. 5 rano. Według lokalnej "Gazety Współczesnej" patrol skończył się po około czterech godzinach, gdyż funkcjonariuszka źle się poczuła.

Po powrocie do placówki poszła do toalety. Gdy długo nie wychodziła, koledzy postanowili interweniować i weszli do pomieszczenia. Kobieta strzeliła sobie w głowę, leżała zakrwawiona na podłodze, lecz była przytomna. Lekarze walczą o jej życie.

"Dziewczyna jest w stanie śpiączki farmakologicznej. Taki stan powinien potrwać jeszcze kilka dni. Sprawą zajęła się prokuratura w Hajnówce. Specjalną komisję powołał też komendant podlaskiego oddziału straży granicznej" - mówi DZIENNIKOWI major Anna Wójcik, rzecznik prasowy podlaskiego oddziału straży granicznej.